Nawet mopsy były dizajnerskie

Prawdziwa komuna hipsterów znienacka zaatakowała Kraków, co najmniej tak, jak zima, która co roku zaskakuje kierowców. Skarpetki naciągnięte za kostkę, kolorowe muszki, okrągłe druciane okulary, wszelkie odcienie na włosach, przydługie płaszcze i kolczyki w nosach. Nowojorska bohema, Studio 54, skandynawski szyk i poetycki luz w jednym. Kraków zaczął nagle przypominać wybuchowy patchwork osobowości. Po ulicy św. Wawrzyńca nawet mopsy spacerowały w szalikach!

W niedzielę, 21 listopada w Starej Zajezdni odbył się finał Zaprojektowanych, czyli targi dizajnu. Ponad 80 stoisk tworzyły w ogromnej hali korytarze rodem z gabinetu osobliwości. Różnorodność konceptów mnożyła się z każdym kolejnym stoiskiem, a projekty podsycały słabość do piękna. W budynku kręcili się barwnie ubrani ludzie; rozmawiali, wypytywali, szukali prezentów i przyjemności dla siebie, lub po prostu inspirowali się w otoczeniu przesyconym pomysłowością. Wśród całego rozgardiaszu moją uwagę zwracała przede wszystkim niezwykle pozytywna i napędzająca atmosfera. Wystawcy niczym nie przypominali tych z marokańskich targów i zarażali uśmiechem każdego: nieważne czy ktoś kupował lampę, czy wziął jedynie naklejkę i cukierka.

15216218_846463945494057_2068589316_o

Najmocniejszym punktem targów była zdecydowanie różnorodność. Nie tyczy się to jedynie samych produktów. Wśród stoisk mogliśmy znaleźć większe i mniejsze marki; sklepy stacjonarne sprzedające polski dizajn lub firmy działające tylko przez portal internetowy; projektantów, których już doskonale znamy oraz tych, którzy stawiają swoje pierwsze kroki w karierze. Targi dały szansę nie tylko dizajnerom, ale i gościom. Na pewno znacie koszmar zakupów on-line, nieprzychodzące paczki albo torebki w kolorze zgoła innym, niż na zdjęciach. Tutaj wszystkiego można było dotknąć, przymierzyć, na spokojnie się zastanowić, zapytać o technikę wykonania i materiały.

A było o co pytać, bo pomysły zaskakiwały jeden po drugim! Wśród nich moim zdecydowanym faworytem była zupełnie nowa firma Japier Papier rodzeństwa, które tworzy pełne humoru i pikanterii kolaże. Gdzieś tam jawią nam się od razu papierowe wycinanki Wisławy Szymborskiej, jednak Magda i Krzysztof zdecydowanie mają swój styl. Kobiece nogi z podpisem „Pocałuj mnie”, olbrzym wychodzący z obskurnego bloku, czy szczerzące się umalowane usta. Dowcipne, lekkie, bardzo innowacyjne i pięknie wykonane. Dodatkowo urzekły mnie ich płócienne torby z grubymi kobietami i plecaczki z napisem SKANDAL. Japier Papier mają w sobie mnóstwo energii a do tego widać, jak bardzo cieszą się z tego co robią. Jestem zauroczona!

Nie zabrakło też ekscentryczności. Galeria Camfero zaprezentowała obrazy wykonywane z gąbek, które stworzyły efekt 3d. Nie, nie wygląda to jak koszmar z krainy kiczu. Obrazy okazały się niezwykle efektowane i wzburzające fale wyobraźni. Niezwykle urocza okazała się także firma Catboard, w której kociomania osiągnęła swój szczyt. Można było zakupić kocie obrazki, kubki, gadżety, a nawet drapaki dla swojego pupila. Chociaż nie jestem posiadaczką kota, to i tak spędziłam tam kilkanaście minut. Nie zabrakło również dobrze znanych nazw, takich jak krakowskie Concept Store czy Forum Desginu. Tych, którzy jeszcze nigdy nie byli w naszych dwóch mekkach wzornictwa, koniecznie do nich odsyłam. Obydwa są jak małe targi dizajnu zamknięte w wieczności. Ja z kolei chętnie wróciłam do moich ulubionych ilustracji Karoliny Pepinowskiej (Pepino) oraz do skandynawskiej porcelany od FOR.REST. Dla tych, którzy lubią eksperymenty (oraz mają na nie pieniądze…) oczy kusiły modernistyczne lampy o geometrycznych kształtach od Nasu oraz cudowne, sentymentalne stoisko z meblami vintage. Można było kupić stary telewizor, błękitny gramofon, drewniane zapałki albo klubowe fotele z lat 80. XX wieku, które pozwalały przenieść się na chwilę w czasie do zupełnie innej estetyki.

15184100_846463978827387_1208059435_o

Targi dizajnu, poza możliwością zakupów, podsuwają przede wszystkim ogrom nowych pomysłów na to, jak samemu można ubarwić sobie życie. Bawiąc się w rzemieślnika, czy, mówiąc językiem Internetu, robiąc jakieś DIY, znowu jesteśmy dziećmi, które kleją coś na plastyce. Między poduszkami w kształcie ryb, talerzami upstrzonymi w leniuchujące kobiety i ilustracjami małych drewnianych chatek z podpisem „zima”, z pewnością można było oderwać się od życia. By wejść w bajkę, wystarczyło jedynie pokręcić się wśród małych cudów świata i ten jeden raz zrezygnować z niedzielnego rosołu.

Zaprojektowani z pewnością dają możliwość uwierzenia w nasz polski dizajn. Zamiast ciągle wzdychać do skandynawskich wzorców, naprawdę możemy pochwalić się tym, co mamy. Wśród poszczególnych wydarzeń imprezy miejsce dla siebie mogli znaleźć zarówno projektanci, jak i ludzie spoza branży, więc było to spotkanie szerszego społeczeństwa, które mogło wymienić opinie i pomysły. Na Targach pojawiło się mnóstwo gości, a na wykładach zapisano setki słów. Myślę, że Zaprojektowani są kolejnym krokiem, by robić w Polsce estetyczną rewolucję na coraz większą skalę. Do zobaczenia już za rok!

15182489_846463898827395_683469289_oJulia Smoleń

Tekst powstał dzięki współpracy z miesięcznikiem kulturalnym Karnet

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s