Za co kochamy bitników?

portrait_of_allen_ginsberg_by_zacharyfeore-d6bfy8s

Nie wiem z czym się wam kojarzy wolność. Niektórzy mylnie wspominają o szalonych festiwalowych dziewczynach (coacheeeeela!) które wywijając małym tyłkiem w małych szortach cieszą się z muzyki i rozcieńczonego piwa. Z równie dużą dozą ironii możecie pomyśleć o tych romantycznych zdjęciach z widokiem i rękoma w górze (tak, mojego instagrama też takowe zdobi, o hipokryzjo, matko mojej codzienności) Niektórzy mogą powoływać się na Gombrowicza i twierdzić, że wolności nie ma w ogóle. Że przepadła, zginęła w formie, kiedyś trzeba było o nią walczyć, dziś gonimy tylko za pieniędzmi, witaj słodko-wygodne zniewolenie. My jednak jesteśmy za młode, żeby przywiązywać się do tego myślenia i jakkolwiek banalnie to zabrzmi, wierzę w wolność i gonię właśnie za nią.

tumblr_nq3zz6z7Ux1tlpa8xo1_1280

Naszą wizją wolności jest świat bitników. To do nich należy grunt i fundament naszego myślenia. Solidna podstawa życia za bardzo, za mocno, za szybko, ale zawsze szczerze. Bitnik to szaleniec w luźnej koszuli. Bitnik wypił wczoraj za dużo i rozebrał się czytając swój wiersz. Skacze z klifu. Jedzie samochodem łamiąc wszystkie zasady. Dyskutuje na tematy egzystencjalne, a kilka minut później zajmuje go to najlepsze czerwone wino. Bitnicy to duchy z przeszłości, które ukazują świat idealny mimo mnóstwa skaz i rozczarowań. Świat buntu, nonkomfromizmu, szaleństwa. Świat pełen prawdy i przesady. Świat przez nas kochany, wymarzony i wyznawany.

Dziś mówimy o tym dlaczego chciałybyśmy być kobietami Kerouaca i Ginsberga i tym samym rozpoczynamy temat tych tygodni. Nasz świat potrzebuje rewolucji, więc ktoś musi ją zacząć. Bądźmy bitnikami naszych czasów!

large

tańczyć do bebopu w ciasnej knajpie

Czy w erze Gang Albanii można liczyć na stare dobre jazzowe szaleństwo? Czy mogę grzecznie wyprosić zjaranego Dj-a i jego dresowych ziomków, a neonowym sufitom przywrócić ich dawny stęchły blask? Trochę śmierdzi fajkami, kurzem i wilgocią. Dziewczyny nie mają szpilek, chłopcy marynarek i nikt nie przytula iPhona. Jest głośno, tłumnie, pijacko. Po skrzypiącej podłodze walają się książki i puste butelki, gra bebop, a ludzie tańczą. Czuć młodością i rokiem 50.
Bitnik potrafił się bawić. Po prostu, bez celu, dla tu i teraz. Muzyka była częścią jego duszy. Wystarczył pierwszy przenikliwy saksofonowy dźwięk, by ogarnął go czysty szał i niczym w transie oddał się cudownemu zapomnieniu. Nic nic nic się nie liczyło. Widzicie Kristen? Tak to się robi, nie ma żadnych zasad. Ciągle podwijająca się sukienka  czy włosy klejące się do błyszczyka – nie ważne. Jesteś torpedą, pachniesz ogniem. Bitnik dzielił czas na dwa okresy: myślący i czujący, czarny i czerwony. Kiedy poddawał się emocjom, rządziła totalna wolność. Bitnik nie miał zegarka. Zgubiłby go, sprzedał albo zapomniał. Czas przeszkadza w życiu. Co zrobić, żeby z nim wygrać? Nic prostszego, wykluczyć go. Wtedy on znika, a ty możesz czytać, pić, tańczyć, paplać trzy po trzy całą wieczność.

-nie myć się

Bitnik cuchnął. Twarz, ręce, paznokcie czarne od ziemi, tłuste włosy i brudne stopy. Dlaczego miałby tracić uroki życia na coś tak trywialnego jak mydło? Zresztą kobiety kochają niechlujów! Ten zdrowo kipiący testosteron.
No nie. Żartowałam. Nasi dream bitnicy (no bo co tu dużo mówić, rzeczywistość mogła jednak różnie wyglądać) pachnieli wędrówką – prawda, jak to wszystko można ładnie nazwać? W ich żyłach płynęła przygoda, twarze rzeźbił wiatr, a włosy przesiąkały deszczem i lasem. To nie byli ci nasi poczciwi brodacze w czarnych okularach, do których, chyba już tylko z przyzwyczajenia, tęsknie wzdychamy. Weterani lustra i pęsety. A pełno ich jak mrówków! Mężczyzna zmieniający świat nie ma czasu na modelowanie grzywki.  Bitnik chciał być kimś. Trochę śmiesznie, jak niegrzeczny dzieciak ulicy, który bazgrze po murze natchnione poematy. Skupiony przygryza wargi, a potem całymi godzinami czeka pod dziełem marząc o oklaskach. Nie cierpi być bezużyteczny, nijaki i zapomniany.
Bitnik nie ma ani pieniędzy ani broni, ale ma niewiarygodnie ważne cele i żyje, żeby je zrealizować. Na przykład musi koniecznie odnaleźć ledwo stojącą lepiankę, która ukryta w samym sercu puszczy tylko czeka, aż on spędzi tam samotnie kilka miesięcy, medytując na wzór Buddy, swojego idola.

tumblr_m6p3sn9eip1rnc3y3o2_1280

– leżeć w big sur i słodko marnować czas na rozmowy z: oceanem, gwiazdami, plażą 

tumblr_np87twHM2C1u2i8ono1_500

Bitnicy nie doceniali natury. Bitnicy współistnieli z naturą. Doprowadzali się się do krytycznego stanu i będąc poza rzeczywistością patrzyli w fale oceanu. Wchodzili w wysokie góry i osiągali stan nirwany. Płakali dla gwiazd, poznawali sekrety kwiatów, kontrast gór z wodą. Przyroda była siostrą pełną tajemnic do zgłębienia. Właśnie tego nam potrzeba. Wyrwania się z miasta. Ucieczki po rynnie (koniecznie w środku nocy z workiem pełnym kolorowych ubrań i notesem!) i wejście w świat dziecka. Bo bitnicy mieli z tego dziecka wbrew pozorom bardzo dużo. W ich świecie można okazać słabość. Stracić sens, zapić pustkę i pozwolić łzom płynąć. Czy to łzy smutku czy ekstazy. Być bardzo tu i jeszcze bardziej teraz. Bez technologii, globalizacji, polityki, mass mediów i hamburgerów. Być na tej banalnej plaży z ważnymi ludźmi dla tej jednej nocy. Położyć się na plecach i głęboko wciągnąć powietrze. Ten mniej lub bardziej wypracowany romantyzm nagle staje się tak niezbędny jak tlen, maliny i ukochane osoby.

-tworzyć od rana, pić do następnego rana 

large

Zamiast porannych ćwiczeń z Mel B zapominamy o naszym ciele. Brzuch, pośladki i uda przestają istnieć. Zamiast tego potrzebna będzie maszyna do pisania, kawa (czarna, to nic, że nie smakuje tak jak ulubione mleko kawowe), dobra muzyka i trochę wyobraźni. Tworzyć można na wszystkie sposoby. Pisać kolejne opowiadanie o nieudanej miłości. Odę do wiatru. Jeden rozdział powieści o bliźniaczkach syjamskich. Dramatyczny koniec noweli, kiedy miasto wybucha od nadmiaru nienawiści. Pomysły będą się mnożyć, a czas zniknie. W końcu przestaniesz dostrzegać literki na kartce papieru. To znak, że już nadszedł wieczór. Czas nalać sobie wina, ubrać tę elegancką sukienkę i znoszone buty. Wychodzisz nieśmiało ze swojego azylu. Pęk kartek ściskasz w dłoni i znikasz w knajpie. Otaczają cię opary dymu i jakiś niezrozumiały jazz. Twoi znajomi już tu są. Pijani jak świnie, palą jak smoki, czytają swoje wiersze troszkę udając tę nonszalancję. Można: płakać, pić, kochać, przesadzać, tańczyć, inspirować się, zazdrościć, rywalizować, pić, leżeć pod barem, odgrywać rolę na barze, grać na trójkącie.  Przede wszystkim być z całych sił w tym świecie i wciągać artyzm nocy.

-kochać więcej, mocniej, bardziej, płakać ze szczęścia i nie puszczać

Bitnik patrzył na świat jak przez magiczny przydymiony filtr. Aż drżał z zachwytu, dostrzegając jego mistyczne piękno. Wcale nie był szamanem, może trochę ćpunem, ale przede wszystkim ogromnym wrażliwcem. Kiedy bitnik się zakochał nie można było go zatrzymać. Zresztą po co? Co złego jest w błogim spojrzeniu uwielbienia? Dziewczyna bitnika była Afrodytą, Mona Lisą i Leukonoe w jednym. On ją podziwiał, pragnął, wdychał, prowadził i kochał, jak tylko potrafi artysta. Była jego muzą, ale też najlepszym przyjacielem. Doceniał jej inteligencję, ale też każdy włosek na karku. Mówił do niej, pisał, słuchał, patrzył, pokazywał. Chciał ją ukryć w najpiękniejszym zakątku świata, dzielić się z nią swoim bezgranicznym zachwytem, a przede wszystkim mieć ją, trzymać przy sobie jak najcenniejszy amulet.

 

tumblr_lkf3w7ftsE1qc42blo1_1280

Bitnik kochał nie tylko kobiety. Każdy zachód słońca, bezkresność nocy, rozgrzany asfalt, grupę wariackich kumpli, a nawet własne odbicie darzył ogromnym poczuciem przywiązania i współistnienia. Bo miłość oznaczała dla niego bycie. Miał serce przygotowane do dzikiej nieokiełznanej radości i naprawdę chował w nim co tylko mógł wymyślić. Wolna Amerykanka, tego nikt ci nie zabroni! Nie ma jak. Uczucia to ta jedna własność bezsprzeczna,a bitnik odkrył jaka w rzeczywistości jest potężna. Kiedy chciał wył do księżyca, wzdychał nad wodospadem, całował dziewczynę albo rozczulał się nad posiniaczonym policzkiem. Nie starał się być silnym, bo tak naprawdę nikt nie jest, więc bez sensu pozować.

– gdzie ci mężczyźni w koszulach rozpiętych

W tym świecie nie ma Tumblr’a ani zatrważająco małych mini z American Apparel. Możesz być Kimś bez sukienki z najnowszej kolekcji. Liczy się to co zrobiłeś, przeżyłeś, wymyśliłeś, nie to co znowu kupiłeś. Bitnicy chodzili w koszulach w kratę, za dużych marynarkach, ze skórzanymi plecakami, w starych, zakurzonych przez podróż i piasek plaży kurtkach. Ubrania były najwyższym wyrażeniem siebie. Nikt nie mógł mieć tej białej sukienki z jedwabiu, bo przecież szukałaś jej przez kilka godzin w koszu oznakowanym- wszystko za dolara. Choć Ci wszyscy artyści, hipsterzy, szaleńcy również przywiązywli uwagę do tego co noszą to jednak szli z innej strony. Wszystko miało krzyczeć „ja”. To bluzka z tej imprezy, to kurtka z naszywką syreny (ktoś wie gdzie można dostać taką naszywkę?!), to najpiękniejsze bordowe futro na świecie. Strój był wyznacznikiem osoby, ubarwiał osobowość, pozwalał na powiedzenie- jestem unikatowy- bez użycia głosu. Nie twierdzę, że dziś nie można tego osiągnąć, jednak za mocno gonimy za byciem high, fashion i trendy zamiast po prostu cieszyć się z posiadania rzeczy pięknych i bezcelowych. Trochę dystansu. Idźmy z przyjaciółkami, każda w innej cekinowej sukience, bez zazdrości i bez przystanku na selfie. Idźmy z ukochanym na wino w czarnej marynarce, która może nie jest sexy, ale jest prezentem od kogoś ważnego. Czujmy się piękni, czujmy się sobą, ale jednak pamiętajmy, że tak naprawdę  liczy się to jak dobry wiersz napisałeś rano i kiedy wyjedziesz w kolejną podróż. A z tym ukochanym cekiny i tak nie będą potrzebne.

tumblr_npqzmt9e2l1r9uycfo1_500

Ile razy masz ochotę zrobić COŚ, ale ta jedna krótka tępa myśl psuje wszystko. Koniec czarów, wygrywają konwenanse. Nie wolno krzyczeć, mieszkać na dachu, chodzić na boso, milczeć w kościele, kąpać się w rzece, spać na drzewie, skakać po stołach, pędzić po szosach, być ślepym, głupim i młodym. We just need a revolution! Może to ulotne, śmieszne, ale trzeba walczyć o swoją chwilę radości. Chcemy być wolni, a ze strachu chowamy się we własnych dusznych więzieniach. Oglądamy się na niewłaściwych innych, kiedy cała rzesza naszych myśli tak samo jak my. Bitnik w całym swoim buncie i hipsterstwie był bezdyskusyjnie oddany przyjaźni. Wiedział, jak ważni są ludzie. To wszystko co robił było rozpaczliwym wołaniem o pomoc. Życie bez marzeń – klątwa cywilizacji – zabiłoby go, gdyby nie słodka poetycka poza, którą się obronił. Wszystko można, tylko chyba czasami trzeba przestać tyle myśleć.

mamy teraz lato, nic na siłę, po prostu żyj

tumblr_nl3qry8LgF1un5e8qo1_500

J&J

 

Advertisements

2 thoughts on “Za co kochamy bitników?

  1. „W ich żyłach płynęła przygoda, twarze rzeźbił wiatr, a włosy przesiąkały deszczem i lasem.”
    Przepięknie napisane, a zwłaszcza urzekło mnie powyższe zdanie! ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s