Cały ten lifestyle…

Kawa na wynos z tą absolutnie niepotrzebną tekturką, która podobno pozwala, by Twoje ręce nie musiały wykonywać paralitycznego tańca wywołanego ciepłem kubka. Brunche, lunche w nowych, „warszawskich” bistrach. Sałatki, owsianki, dla eksperymentatorów pudding chia. Befory, aftery. Imprezy z artystami, imprezy w kotle, zblazowane domówki. Wystawy, cały tłum oryginalnych lub „oryginalnych” ludzi, którzy przyszli pokontemplować szklany trójkąt i popytać samych siebie co autor miał na myśli. Po darmowym szampanie interpretacja przychodzi łatwiej. Są jeszcze koncerty- klubowe, festiwalowe. Tysiące ludzi, miliony tatuaży i spranych jeansów. I iphone’y, które zastępują nam gwiazdy i z lekką bezczelnością świecą w oczy, kiedy te tysiące rąk zaczyna nagrywać koncert. Są workouty, jest zdrowy tryb życia i kac przy psychodelicznej muzyce i czarnej kawie

Przede wszystkim, są smartphony! Wszystkim możemy się podzielić, wylać się na społeczeństwo, wykrzyczeć- patrzcie, jestem ładna, mam fajne życie, mam chłopaka, razem umiemy się bawić, jest cholernie dobrze. No i zwyczajnie czekać na like’i. Mamy apllikacje na wszystko, nie trzeba wychodzić z domów, żeby w zadowalający sposób żyć. Mamy portale, z łatwością możemy szukać bratniej duszy zaczynając rozmowę od – co tam? (co mnie obchodzi „co tam” u obcej osoby?!). A także blogi (witamy!) na których możemy powiedzieć o wszystkim o czym myślimy. I za to akurat chwała.

fbcda16ba49d2143544bff27318c24a2

Trochę wygodnie, a trochę smutno. To jest ten lifestyle.

Lifestyle nas zaatakował i jest wszędzie. Pokazujemy swoje style życia, w pewien sposób się chwalimy, trochę pomagamy sobie w myśleniu, że nie jesteśmy gorsi od innych. Chcemy trochę zazdrości, trochę podziwu, trochę staramy się wyrazić siebie. Powstaje tysiące blogów, ludzie pokazują tam jak wyglądają i mówią o czym myślą. Dziewczyny wstawiają tysiące zdjęć na Instagram- zjadłam, wyglądam, jestem, żyję, hashtag yolo hashtag workout. Internet to nowa rzeczywistość?

Nie krytykuję tego, a jedynie patrzę ironicznie. Tylko to mi zostało, bo sama trochę wpadłam w ten świat. Nasz blog jest typowo lifestylowy, mam swojego Instagrama i istnieję na różnych portalach, od których powiadomienia atakują mnie w każdej kawiarni. Tak, też w tym jestem. Częściowo jestem.

Jednak myślę sobie, że jest to w pewien sposób potrzebne. Życie czasem daje w dupę, mówi- nie, nie zrobisz tego, przekręca i dowala. A życiem sterują ludzie, którzy tak często budują wszystko na fałszu. Dlaczego mam o tym pisać? Nie chcę tutaj wątpić, nie chcę się obnażać z tak prywatnych myśli, a jedynie wyrzucić z siebie te wszystkie, czy to zbyt pudrowe, czy to zbyt idealistyczne (nie obchodzi mnie, jeśli są zbyt) myśli i marzenia, plany, zwykłą codzienność i mówić to tutaj. Budować nadzieje. Budować swój lifestyle.

8f8ac71933de6e43f2eb6a84c5a9aa40

Tylko trzeba pamiętać o jednym. Mężczyzna na Tinderze, który napisał hejka mała niekoniecznie będzie miłością twojego życia, ludzie komentujący- ślicznotka, niekoniecznie są twoimi przyjaciółmi, a chwile na Instagramie nie dorównują tym naprawdę prawdziwym.

Bo są chwile, które zbliżają do gwiazd. Są chwile kiedy nie ma czasu na zdjęcie, na połączenie z wi-fi. Które wymykają się z pojęcia lifestyle’u. Kiedy zapominasz o tym jak wyglądasz, nie masz w sobie żadnych ograniczeń, odrywasz się w pewien sposób od siebie i pochłania cię życie. Nie zrobię zdjęcia na wigilii, nie zrobię zdjęcia przyjaciółce, która ma w łzy w oczach mówiąc o przyjaźni. Nie będę kręcić filmu na koncercie Jacka White’a. Nie chce mi się pozować w moje urodziny, kiedy wokół mnie są wszyscy ważni ludzie. Nie nagram rozmowy, która jest szczególnie wyszeptana. Nie chcę sprzedawać swojej prywatności w ten sposób. Te chwile nie wyglądałyby dobrze w Internecie. Nie są szczególne estetycznie. Są szczególne życiowo.

tumblr_net9jhipLj1tkwf14o1_500 (1)

Więc pozostaje znaleźć ten złoty środek. Istnieć sobie w social media, kręcić się w artystycznym światku CSW, kreować siebie, biegać trochę między tymi pozorami, sprawić sobie przyjemność w postaci świeżego brunchu, którym pochwalimy się w Internecie. Pobawić się trochę w lans. Na chwilę, czasami można. Jednak trzeba pamiętać, że prawdziwe życie dzieje się tutaj. Że to rozmowa ma wyższą wartość. Spojrzenie w oczy i głośna muzyka i miłość i pocałunki i wszystko to co ma w sobie prawdę.

Trzeba o tym wszystkim pamiętać, bo wiecie, nie ma aplikacji na szczęście.

 

Nina dla Was śpiewa, a ja standardowo całuję

Julia

P.S.

tumblr_mel6v4Iuir1r9ouy2o1_500

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s