Jak wytrwać „Last christmas”

W grudniu bywa niewdzięcznie. To ostatnie tygodnie przed świętami, nikt już nie może wyczekać w teraźniejszości i wszyscy podekscytowani wyglądają w przyszłość, w Wigilie, zapach choinki w domu i w nowy rok. Nie ma co liczyć na wypicie kawy w kawiarnianym ogródku, nie ma co liczyć na obudzenie przez promienie słońca. Zamiast tego o poranku oślepia bezlitosne światło żarówki, a wieczory są tak mroźne, że nawet na spacer nie chce się wyjść.

Oczywiście, tylko z jednej strony.

0e52385e8878634c163e131dfca6d967

Bo z tej drugiej są już światełka w centrum, choinki, kubki w śnieżynki, ludzie się uśmiechają, krzątają od sklepu do sklepu, są mili, mówią „wszystkiego dobrego” do kasjerek, po udanych zakupach. Idą święta! Nawet jeśli to czasami trochę wymuszone, trochę kiczowate, zawsze będę powtarzać jak lubię być w samym środku tej atmosfery. I tak, lubię świąteczne piosenki w galeriach handlowych. Tak samo jak światełka wokół ramy mojego łóżka. I renifery. Uwielbiam renifery.

Więc nie taki grudzień straszny. Polecamy trochę dystansu, nie narzekajcie dużo, kończy się rok, można planować, można wspominać, powiedzieć coś ważnego podczas dzielenia się opłatkiem albo jedynie się uśmiechnąć. Ulegnijcie tej magii.

A jeśli wciąż nie jesteście przekonani do uroku grudnia mamy kilka sposobów na stopienie lodu z serc.

Obudź się

DSC_0430

Wiem, że króluje pudrowy róż – delikatnie rozchylone usta słodkie jak landrynki (aluzja do okładki styczniowego Elle – piękna, wiem, ale…) grudzień należy do czerwieni! Już nie przywołuję oczywistych powodów modowych jak kostium Świętego Mikołaja, bo to hit nieśmiertelny. Wystarczy, że pomyślę o przepięknie zaśnieżonej choince, bo tylko myśleć nam pozostało, widzę koc, kakao i film o reniferach. Taka dość dziwna przypadłość. I jak w takiej sytuacji miałabym się obejść bez czerwonych paznokci i kokardy we włosach? Gwarantuję – nastrój dziesięć razy radośniejszy. My, kobiety, lubimy być dopieszczane, a same najlepiej wiemy, czego nam potrzeba. Mamy być księżniczkami i seksbombami, a nie kurami domowymi do zamiatania podług. Czerwień na usta i dopiero możemy piec babeczki. Z kolei panowie mogą zmienić szare bluzy na świąteczne, bo teraz trzeba się cieszyć i kochać!
Rudolf miał czerwony nos, Kevin sweter, a Coca Cola bez ogródek świętuje cały rok. Więc sami widzicie, że z czystej przyzwoitości warto się czasem chociaż w grudniu zarumienić.

Malutcy przyjaciele

IMG_20141101_095504 (1)

W grudniu wszystkie miejsca oddalone od mojego mieszkania dalej niż dwa tramwajowe przystanki jakoś odstraszają Pozostaje koc, kanapa, ale smutno tak, z kawą z marnego Jacobsa. I patrzcie, taka głupota, kilkanaście biało-różowych kwadracików i już uśmiecham się jak głupia. Te słodkie dobra były prawdziwym obiektem pożądania już od początku roku szkolnego, więc możecie się domyśleć jak wielka była ekscytacja, kiedy zobaczyłyśmy je w PRAWDZIWYM sklepie, a nie tylko na instagramowym zdjęciu. DLatego zimą tworzymy z marshmallowsami zgraną paczkę. Zamiast wychodzić popołudniami na kawę, zostaję z nimi, dbam o ich prawidłowe miejsce, kocham i jestem wierna. Więc pianki zawsze! Do kawy, kakaa, mleka. Pianki na zły humor, na stan schudłabym-ale-mam-pianki, do Tumblera, do książki, do rozmów z przyjaciółką. Taak. Pianki osładzają każdą chwilę.

Bądź sobie Mikołajem

DSC_0238

Mój patent na przedłużanie świątecznej ekscytacji. Zamawiam sobie nową książkę. U niektórych norma. Ja jestem typowym bibliotekofilem, dlatego merlin.pl to dla mnie kraina niezbadana. Ba, nawet stosy gładkich okładek w Empiku trochę mnie peszą. Ale nie o to chodzi, żeby wziąć z półki, pójść do kasy, zapłacić i mieć. Pff, emocje wygasają już po kilku godzinach. Poklikałam, wybrałam, z promocji skorzystałam i mogłam czekać. Przyznaję, nie zaszalałam, zamówiłam z Matrasa do Matrasa – przyszło po dwóch dniach (no bo bez przesady, tydzień wypatrywania listonosza to już za wiele). Piosenki śpiewać nie musiałam, o wierszyk też nie prosili. Pani bez białej brody wręczyła mi szarą paczkę, a ja czułam się jak mała dziewczynka przed górą prezentów pod choinką. Smutno tak kończyć celebrację. Paczka wciąż tu leży, obok mnie. Nietknięta, poobklejana firmową taśmą. Żeby było jeszcze weselej sama wycięłam sobie choinkę i za każdym razem jak na nią patrzę wiem, że sobota będzie tym dniem. (Infantylizm poziom hard, najlepszy po maturach.) Koniec obowiązków, już tylko święta, święta, święta ( ❤ ). Wstanę o dziesiątej, zjem piernika na śniadanie, w piżamie, i wtedy odpakuję. Poczuję jej zapach, dotknę wyprasowanych kartek, usiądę obok choinki i będę mogła czytać cały dzień!

Załóż ten niebieski prochowiec i daj się rozpalić

 

Znalazłam niedawno mój zapomniany zbiorek poezji Cohena i stopniał cały mój mechanizm obronny zamiennie nazywany wymuszonym pragmatyzmem. Nie mam pojęcia jak on to robi, ale działa zawsze. Jego poezja jest prosta, za to niezwykle namiętna, z lekkim brzmieniem rozczarowania, z tym fascynującym żarem, z tęsknotą i palącą potrzebą posiadania. Po prostu, z wszystkimi odcieniami miłości. Cohen stworzył sobie aurę. Scenerie hoteli, przygodnych, ale romantycznych romansów, do tego jego niski głos, czy dobry wokalnie, czy nie, nikogo to nie obchodzi, bo to Cohen.

Więc słuchajcie i czytajcie, Cohen najlepiej smakuje właśnie zimą, w ciemne, czasem pozbawione nadziei wieczory.

(choć uważajcie, jego poezja prowokuje do tworzenia wizji, które nie wychodzą trochę w rzeczywistości, to niebezpieczne, ale, ach, jakże piękne)

Zjedz mnie

DSC_0221

Jak oszalałam i zabroniłam sobie słodyczy to były najsłodsze chwile dnia. Łazienka jak cukiernia, a ja pachnąca czekoladą. Najcudowniejsze perfumy na wieczór przed zapadnięciem w cudowny sen o słodyczowych drzewach. Naprawdę magiczny rytuał i ma też takie skutki! Jak ktoś nie lubi mydeł, już dlaczego, nie pytam, to można wybrać balsamy. Organiq robi najbardziej aromatyczne, ale za to Bielenda dba o nawilżanie – sto tysięcy opcji, kieruję do Rossmana. Najważniejsze, żeby poczuć się słodko i zadbać o odprężenie. Znów i znów i znów. A co daje lepsze rezultaty od domowego SPA?

A to wszystko było mało powiedziane, bo dzięki takim bajerom możesz się poczuć po prostu jak ogromne przesłodkie ciastko.
I nic nie poradzę na to, że kiedy o tym pomyślę, widzę jedno:

 

Bądź damą, nawet zimą

IMG_8160

Ale czasami trzeba wyjść z naszych pokoi, oderwać się od książki, muzyki, kawy w ulubionym kubku i konwersacji na Facebooku. Zacząć żyć bardziej! A to przecież tak ciężka droga. Zanim tramwaj przyjedzie włosy już dawno przestają się układać, a na smsa nie możesz odpisać, bo ręce ci zamarzły, pewnie zapomniałaś też kremu. Spacer bulwarem jakoś nie sprawia przyjemności, mróz wydaje się przenikać do samych kości, w myślach jesteś na Hawajach, w myślach jesteś w lepszym miejscu.

Tak, tak było co roku. Sposób jest jeden i ostrzegam, będzie szafiarsko.

Kupiłam futro. Dzięki niemu moje spacery są przyjemnością, a ono mobilizuje do wyjścia. No, będziesz wyglądać jak paryżanka, no dalej- mówi. Tak, z futrem, tak jak z piankami, tworzymy głęboką relacje (nie martwcie się, mam też przyjaciół wśród ludzi)

Więc płaszcz to podstawa, co z tego, że wciąż mi zimno (futro z kolekcji, która jedynie nazywa się zimową), teraz jestem szykowna, więc mogę sobie hasać z kawą w dłoniach po mieście taplając się w tej chwili megalomanii i udając, ze wcale nie dostrzegam czerwonego nosa.

 

Rudolf już biegnie, a w moim mieszkaniu unosi się zapach cynamonu i czerwonego wina. Prezenty zapakowane, serca rosną, wolność jest coraz bliżej.

Ach, grudzień powinien nam chyba wysyłać ciuchy za taką reklamę.

Całujemy!

J&J

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s