Uczcijmy codzienność- GIRLS’ NIGHT (part I)

IMG_7976

Czy istnieje lepszy pomysł na spędzania czasu z przyjaciółkami od prawdziwej „girls night”? Przedstawiamy Wam cztery dziewczyny szalenie przerażone perspektywą pożegnania się z statusem licealistek. Zakochane w Rookiemag, chłopcach z 1D, czekoladowych muffinach i wszystkim z christmas w nazwie. Planowały to od miesiąca zawsze puentując to radosnymi ultradźwiękami. W końcu nadeszła ta sobota, wybrały piżamy, kilogramy czekolady i ruszyły do leśnego domku. Tam czekały koce, świeczki, trzy psy i rozgrzany piekarnik – idealnie.
Noc była długa, w sam raz na marzenia, wynurzenia i twórcze uniesienia. Do tego Spotify i dzikie obżarstwo – mamy przepis na nockę doskonałą.

IMG_7971

Julie Child mówiła, że bez ciasta nie ma imprezy, a ludziom, którzy nie lubią czekolady podobno się nie ufa. Więc pamiętajcie, na nockach nie ma kalorii, na nockach się nie tyje (wierzmy w to!). Na nockach odbywa się kult jedzenia. Ale jeśli już jeść, to jeść dobrze… Oszczędzę Wam historii kiedy dodałyśmy do ciasta 500 ml mleka zamiast 50, nie będę także komentować swoich zdolności kulinarnych. Zamiast tego dziękujemy twórcy kokilek (spokojnie, dla mnie to też było nowe słowo), malutkich naczyń, w których można zrobić CRUMBLE. Crumble czyli gorące owoce, kurszonka i gałka loda. Zachwytom nie było końca, a to jak smakowało to proste cudo naprawdę nie da się opisać. Więc, dobrze, że istnieje Zoe, która uraczyła nas tym deserem. Dobrze, że istnieje crumble. Dobrze, że istnieją słodycze.

(jeśli próbowałeś curmble i nie smakowało Ci, obawiam się, że nigdy się nie zrozumiemy)

IMG_8037

IMG_8002

Alternatywa salonu piękności barbie dla starszych dziewczynek: farba do włosów. Zoe zrobiłyśmy półblondynką, a resztą pomazałyśmy sobie pasemka. A że soczewki już zasychały, to wyszło trochę impresjonistycznie. Grunt to zaszaleć (uhuh) i pomizdrzyć się do lustra. Tu istotna zmiana: najlepsze rozmowy wychodzą w łazience. Jednak, mimo wszystko, w ostatecznym rozrachunku wygrywa z kuchnią. Genialne myśli wolą towarzystwo wanny i mądrzej brzmią przy podkładzie spuszczanej wody. Polecam przetestować – wróżę szokujące wnioski.
Przecież każda nocka obfituje w życiowe mądrości. Trzeba raz się poczuć Sokratesem, babcią Jadzią i mistrzem każdej dziedziny w jednym. Kiwać poważnie głową, gestykulować i kontemplować zniszczone końcówki.

IMG_7947

Pierwsza kawa o 6:30, czerwone słodkie wino w barze, albo passoa w cieplejszych, lepszych krajach- to zdecydowanie napoje BOGÓW.  Co króluje w grudniu? Wiadomo, że to nie czas na zimne piwo po koncercie albo na drogie drinki (po prawdzie, na drogie drinki nigdy nie było w moim życiu czasu.). Grudzień jest w oczywistej symbiozie z grzanym winem. Zapach goździków i pomarańczy roztacza się po całej kuchni. To już nie jest zapach wina, to zapach zimy. Kurczowo trzymamy kubeczki w dłoni, po dwóch łykach wszystko robi się lżejsze, problemy znikają, śmiech głośniejszy. Smak przywodzi na myśl góralską chatkę, słynne zmęczenie po nartach, śnieg, ogień w kominku i faceta w bordowym swetrze. Tylko na chwilę, bo zdajesz sobie sprawę, że to teraz jest idealnie. Że nie potrzebujesz żadnych wizji. Więc pijcie grzane wino. Jest lekarstwem na wszystko.

IMG_7924

IMG_8087

IMG_8092

Uczymy się hołdować codzienności. Każdy dzień można uratować drżącym z radości chichotem bez okazji,  za głośnymi „no co ty?!”, spiskowaniem na przystanku czy gorącym kakaem w  kubku z reniferami. Koniecznie z przyjaciółkami. Inaczej się nie da. Kochający ludzie to najpiękniejszy dar.

J&J

Reklamy

5 uwag do wpisu “Uczcijmy codzienność- GIRLS’ NIGHT (part I)

  1. Na moich nockach zawsze rozmawia się w kuchni. Albo na dachu. Łazienkę mam zbyt mała, w kuchyni rozmawia się zimą, czekając aż zagotuje się woda na kawe/kakao i upieką tosty, a na dachu latem, gdy można tam siedzieć z butelką wina, patrzeć w gwiazdy i nie marznąć. A miejscem, które i tak wygrywa jeśli chodzi o przypływy weny jest kotłownia; zdarzało się parę razy mnie i mojej przyjaciółce spać w maleńkim domku na działce. Z kotłownią. Ciasno, piecyk, i bele drewna po sam sufit. I kot grzejący się na piecyku. Najlepiej.

    1. Dachu strasznie zazdroszcze (nam pozostaje balkon, daje radę), a kotłownia brzmi idealnie!
      W wannie z winem jednak wciąż polecam wypróbować (może wiosna, to ta pora) 😉

      1. A, jak w wannie, to co innego niż obok wanny. Ale tu pojawia się problem. Mała łazienka = mała wanna. Może gdy gdzies w jakimś przyjaznym domu trafię na większa, wtedy wypróbujemy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s