Gdyby samolot z modelkami się rozbił byłaby tragedia piękna?

Kilka dni temu wyleciał samolot wypełniony modelkami Victorii Secret. Przepraszam, modelki to złe słowo. To przecież anioły! Długonogie, długowłose, uśmiech szerszy niż Broadway, skóra lśni, mięśnie brzucha zarysowane w idealny sposób. Jakby sam Bóg rzeźbił. Więc anioły wzleciały do nieba i rozpoczął się kilkugodzinny szał na punkcie tych kilkudziesięciu młodych kobiet. Same modelki zaatakowały Instagrama, gdzie każde zdjecie olśniewało pięknem i witalnością, a 7mln osób z zachwytem obserwowało ten pudrowy światek. Pokaz wybuchł milionem barw i cząsteczek brokatu. Taylor zaśpiewała. Balony unosiły się między modelkami. Grzmoty braw.

Aniołki są już zapewne w swoich dresach i new balance’ach. Jednak nam, całej reszcie kobiet, te idealne ciała do dziś odbijają się w źrenicach.

Usilnie na wszystkie pokazy, na wszystkie wychudzone pannice, czy to na blogach, czy to na ulicy, staram się patrzeć z dystansem. Jednak ten wielki ciężar, który kładą na nas mass media tak często potrafi przygnieść samoocenę. Mężczyźni szaleją, dziennikarze chwalą, a my spotykamy się ze sobą w lustrze i stwierdzamy, że nic tu się nie zgadza.

I jak tu tego uniknąć?

tumblr_n4d0vwO1O31qj98wyo1_500

Sukienka w srebrzystoszare cekiny, w ręku kieliszek szampana, wysokie buty podkreślają długość nóg, włosy splątane w loki, bordowe usta. Mój mężczyzna w czarnym smokingu, obejmuje mnie w talii. Lekko się chwieję, to ten szampan, to ten Sylwester, powiedzmy, w Nowym Jorku. (Seks w wielkim mieście i zabawa przez całą noc, wiem, że banał, ale kto o takich banałach nie marzy?)

Jak często wyobrażam sobie właśnie w ten sposób siebie. Siebie jako kogoś lepszego, bardziej idealnego, bardziej wypracowanego. Oczywiście nie bez powodu. Ludzie dookoła mówią nieustannie, „przeciętna”, „ładna, ale ten nos…”, albo, mój faworyt, „taki przystojny chłopak i ma… TAKĄ dziewczynę”. O wszystkich i ciągle. Wygląd jest jakby nową wartością, nową walutą. Od tego wszystkiego kręci się w głowie, wpada się w pułapkę, w grę z lustrem. Latamy po sklepach, szukamy idealnych sukienek, dokładnie malujemy rzęsy, kupujemy odtłuszczone latte.

Wszystko to, dbanie o siebie, jest w pewnym stopniu naturalne. Kobiety chcą być piękne, chcą zachwycać, być kruche lub silne, mocno podkreślone usta lub zwiewna sukienka. Ale, kiedy zaczyna się obsesja?

tumblr_myup2uNgbG1qa3061o1_500

U mnie rok temu było jej apogeum. Natłok tego „piękna”, na ekranie, na bilbordach, w końcu w marzeniach ludzi, zwyczajnie mnie przytłoczył. Chodziłam na samotne, grudniowe spacery i układałam rewolucyjny plan rewolucyjnych zmian. Okazało się, że najchętniej zamieniłabym się wszystkim z Mirandą Kerr lub ukradła seksapil Penelopie Cruz. Wierzę w bajki, ale jednak niektóre pozostają niespełnione.

Po tym okropnym okresie (żeby problemem był wygląd to już arcydzieło absurdu!) powoli zaczynałam zrywać z własnymi ograniczeniami. Nie musiał się pojawiać żaden facet, który powie, że jestem piękna, ani nie musiałam kontaktować z Mirandą w celu prowadzenia biznesów wymiany nóg bądź brzucha. Przypomniało mi się jak cholernie ważniejsze są inne sprawy. Jak ważna jest aura która otacza kobietę, jej zapach, jej głos, jej dusza. Jak dużo bardziej liczy się to wszystko niż długość naszych nóg.

c85b1bc8ef452ce287661bd0785872b7

 

W tej chwili piszę do Was wiele bardziej zadowolona z siebie niż rok temu. Może ktoś z Was powie, że wygląd to przecież żadna wartość, że to wielki banał przejmować się czymś tak trywialnym. Ale ja mimo tych wszystkich słów obstawiam, że wygląd jest ważny. Że jeśli jesteśmy pięknie ubrane, czy mamy piękną fryzurę to jednocześnie mamy lepszy nastrój. A lepszy nastrój to lepszy dzień. A lepszy dzień to pierwszy krok ku lepszemu życiu. Z tymże głupotą jest zamykanie pojęcia piękna, ten wyścig ku perfekcji.  Nie tylko aniołki są piękne. Nie tylko Miranda, Scarlett, Keira Knightley. Nie bądźmy ich skromnymi, brzydszymi siostrami. Dążę do tego, że KAŻDA kobieta jest piękna. Nie- ładna, nie- przeciętna, nie- może być, nie- 5/10.  Jesteśmy piękne. Po prostu.

Więc skoro wiemy już, że to my tworzymy piękno, a nie tylko ta hermetyczna grupa w różowym samolocie, możemy wyjść z uśmiechem z domu. W swoim ulubionym płaszczu i najlepszych perfumach idziemy podbić świat.

Bo skoro nie my to niby kto?

A wszystkich mężczyzn, którzy wciąż uważają, że najwyższe piękno i seksapil tkwi w tych wszystkich modelkami pozdrawiam słowami…

tumblr_mhir6oyNoK1r95y9ro1_500

 

xoxo, JS.

Advertisements

2 thoughts on “Gdyby samolot z modelkami się rozbił byłaby tragedia piękna?

  1. Bycie taką szczupłą, przepraszam, chudą osobą też wbrew pozorom nie jest takie przyjemne…ok, koleżanki z zazdrością patrzą, kiedy sięgam po xs, ale co z tego, kiedy wszystko na mnie wisi lub po prostu źle wygląda, bo mam wystające obojczyki czy kości ramion…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s