Uśmiechnij się- trochę sztuki na jesień part II

Im mniej mam wolnego czasu tym bardziej doceniam każdą jego dodatkową sekundę. Minuta więcej na zrobienie rano kreski na oku, spacer zamiast szalonego biegu na przystanek, kwadrans na czytanie książki- to są czynności, które dostają już miano luksusu codzienności. I tak jest dzisiaj, wracam do domu ze świadomością wolnej godziny. Tak, GODZINY. W mojej głowie szaleją wizje słodkich obrazów lenistwa, wolności, bezkarnego i absolutnie zasłużonego odpoczynku. Widzę okna do ziemi, przestronną sypialnie z białą podłogą, kominek i światełka rozświetlające pomieszczenie. Lekki zapach wanilii i czekolady w powietrzu. W tym wszystkim ja w fantastycznie skrojonym swetrze (na swetrze oczywiście motywy świąteczne!) i w koczku, który choć niedbale upięty, wygląda perfekcyjnie.

23788bfcad0c94b8e48194ed43d82e77

Tak więc wracam do domu z takim oto obrazem. Moja wizja pryska dość szybko, bo mam tylko zamarznięte dłonie i deficyt chusteczek do nosa.

Niczym się nie przejmując robię kawę i biorę koc. Dwa koce. I termofor. Zakopana w polarowe tkaniny i w tym koku, któremu do perfekcji daleko. Dziewczyny ze zdjęć na Tumblerze zapewne popatrzyłyby na mnie z wyższością, ale tu nie o to chodzi! Teraz nie jestem modna, a w końcu najszczęśliwsza na świecie. Luksus lenistwa, szczypta hedonizmu, słodycz wolnego popołudnia. Cohen i zapach kawy snują się po mieszkaniu, a ja kultywuję chwilę. O piękna wolności! O nieodkryta muzyko! O nieprzeczytane słowa i nieobejrzane zdjęcia! Niech żyje sztuka!

(weźcie koc, nastrójcie się Cohenem i z uśmiechem, inspirujcie się)

Mama

fe7a9289f87508ec0db55aac78bdb357641000

(Na zdjęciu bohater filmu – Steve)

Xavier Dolan to genialne dziecko kina. Młody, kontrowersyjny, marzycielski esteta. Teraz stworzył „Mamę”. Połączył kicz z mądrością i wyszła piękna historia o wolności. Pokazuje obrazy, które trzyma się na dnie duszy, a we wszystkim jest tyle uczuć i emocji, że całość ogląda się z zapartym tchem. Jest 16-letni syn i jego mommy. On ma ADHD, a ona nie ma pracy. On to debil, ona dziwka. Razem palą i przeklinają. A w tym całym brudzie swojego życia kochają się jak mało kto. Tak można by skończyć i odejść. Najgorzej. Żeby był trójkąt, wychodzi do nich ze swojego „perfekcyjnego” życia sąsiadka. Jąka się, uśmiecha, chce pomóc, raczej sobie. I wtedy zaczynamy ich uwielbiać.
To jest film, na którym trzeba wysiedzieć do końca, nie pominąć ani minuty, bo Dolana się wchłania. Jest testem naszej wrażliwości. Ile razy wyobrażaliście sobie slow motion jadąc na rowerze do zachodu słońca czy biegnąc przez trawnik w deszczu? Jeżeli zawsze tylko pieprzycie, że razi i wieje, to nie wiem, czy jesteście w stanie go pojąć. Ale cała reszta marzycieli chodzących za rękę z wyimaginowanym chłopakiem czy wyjąca do księżyca podczas pełni będzie w domu. Bez strachu, Dolan takim wariactwem nie dobija. On daje bohaterowi longboarda, muzykę i pozwala marzyć. Tu nikt nie jest winiony za swoje pragnienia.
Dlatego: obejrzyjcie, a potem tańczcie, kochajcie i poczujcie wolność. Każdy potrafi.

Bądź paryżanką

article-2740797-2103D1FF00000578-637_634x425

Z racji tego, że nie przepadam kiedy ktoś mówi mi co i jak powinnam robić nie jestem też fanką poradników. Bo tak właśnie, na pierwszy rzut oka (jakże pochopnie!) można nazwać książkę czterech Paryżanek. Jednak nie uprzedzajcie się, żadna z tych kobiet nie plecie tam banałów, nie przeczytacie jak ważna jest czerwona szminka na ustach lub dlaczego każda kobieta powinna mieć małą czarną. (swoją drogą, dlaczego?!) Książka to rozbudowana definicja kobiety. A raczej, Kobiety. Pięknej, silnej i namiętnej, dlatego z wielkiej litery. O, tak.

Bądź paryżanką… ukazuje duszę Francuski. Ale to dużo więcej. Myślę, że książka ukazuje duszę każdej prawdziwej kobiety. Z jednej strony przesadnie dbająca o siebie, a z drugiej nonszalancka. Namiętna i oschła jednocześnie. Feministka i spragniona kochanka. Na diecie i pochłaniająca creme brulee. Co tu dużo mówić, nie od dziś wiadomo ile w nas skrajności.

Książki się nie czyta, książkę się połyka. Mknie się przez strony błyskawicznie, a język do samego końca nasączony jest niesamowicie zabawną i jednocześnie niezwykle delikatną ironią. Co więcej, każda strona zaskakuje. Bo na jednej przepis na francuskie naleśniki, na kolejnej spis francuskich filmów (koniecznych do zobaczenia, będę testować!), a na następnej romantyczny poranek z ukochanym.

Dodatkowo, książkę napisały cztery przyjaciółki, a w moim świecie, w którym tak bardzo cenię sobie babską przyjaźń jest to pomysł idealny. (Idealny także do wykorzystania…)

Przeczytajcie, uśmiejecie się i obiecuję, że zaczniecie szukać tanich lotów do Paryża. (ja już zaczęłam, do zobaczenia w Cafe de Flore!)

(żeby podsycić apetyt- obejrzyjcie filmik)

Where to get

saturn

Wheretoget to ratunek dla poszukiwaczy cudowności z tumblra, pinteresta lub innych uzależniaczy. Polega na wstawianiu znalezionych zdjęć z jakimś „totalnym must have” i cisnącym się przez łzy miłości pytaniu: GDZIE?! Jeśli nie trafiłeś na żadne unikaty albo photoshopy to prawdopodobnie jakaś dobra dusza wyciągnie cię w opresji i odpowie. W ten sposób znajdujesz kolejne, jeszcze bardziej niebezpieczne uzależnienie: zakupy online.
Nawet jeśli nie masz aktualnie niczego na oku i wcale nie chcesz nikogo o nic pytać, to możesz potraktować wheretoget jako stylową alternatywę allegro. Nawet lepiej – kopalnie linków do sklepów internetowych idealnych na zakupy świąteczne. Ja w ten sposób trafiłam na etsy.com (cudowne!) i zamówiłam dla Julii obgadywany tysiąc razy naszyjnik z saturnem (szedł z Wielkiej Brytanii 3 tygodnie, więc ostrzegam, że jeśli chcecie coś na prezent, trzeba zamawiać teraz).
Powodzenia!

Wyrwane z kontekstu

http://www.wyrwanezkontekstu.pl/

Rewolucja? Nowość? Wyczekana świeżość w blogosferze? Lubię odkrywać strony, które tak bardzo odbiegają od kanonu Internetu. Nie ma kolejnych dziewczyn w spranych boyfriendach, nie ma bloga psychologicznego z lekko przeintelektualizowaną nutą, nie ma zdjęć lasu i swetrów w renifery. Tamte rzeczy pojawiły się, mają swoje inspirujące źródło, ale reszta to ogrom kopii, które nie wznoszą niczego nowego. No właśnie, a błyskotliwe teksty autorki bloga Wyrwane z kontekstu są w tej chwili dla mnie wyczekaną przyjemnością wieczoru. Na podstawie wybranego cytatu z książki, czy filmu tworzy ironiczne, zabawne, fantastycznie napisane teksty, w których jest mnóstwo prawdy. Mnie to relaksuje, mnie to bawi, ja się z tym zgadzam. Sprawdźcie sami.

Szczególnie polecam tekst o brodach, który jest odzwierciedleniem moich myśli-

http://www.wyrwanezkontekstu.pl/kino/lumberseksualny-facet-bog-was-opuscil-z-tymi-brodami/

I cotygodniowy cykl Podano do łóżka, linki na każdą niedzielę!

fffb2d4846aa137117462ee6c19dbba5

I cóż… Może nie mam (jeszcze!) modnego świątecznego swetra, a mój dom nie przypomina loftu, nie wspomnę nawet o kominku… Jednak sam Oscar Wilde powiedział- mając wolność, kwiaty, książki i księżyc, któż nie byłby w pełni szczęśliwy?

Dodajcie do tego kakao i muzykę. Możecie się pożegnać z jesienną chandrą.

Jak zwykle same całusy i uściski i xoxo

Wasze J&J!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Uśmiechnij się- trochę sztuki na jesień part II

  1. Kocham Leonarda, nie tak dawno byłam na jego wspaniałym koncercie, aż się wierzyć nie chce, że jeszcze jest w takiej formie i potrafi rozmarzyć jak nikt inny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s