Uśmiechnij się- trochę sztuki na jesień part I

W oknie światełka, obok paruje gorąca herbatka, spotify gra po francusku – rozpędzamy mgłę. Kiedy byłam mała plułam na jesień. Kłamię, wciąż to robię, bezwstydnica. Mamo, wszędzie jest zimno i szaro, trzeba umierać. Nie nie nie! (potrząsam waszym zwiędłym ciałem) -rozpoczynamy terapię. Wszystkie książki, karteczki z zadaniami, terminarze do szuflady. Zamiast tego: świeczki, ciastka i termofor. Nikt się nie powinien obrażać, chcąc nie chcąc jesteśmy ssakami – zbliża się zima, trzeba pospać. A że jesteśmy wyjątkowi, będziemy śnić na jawie. Przy tym nie cierpimy i nie zakłócamy myśli głupotami. Na głowie gniazdo, na dole dres. Sobie twórczo powegetujemy.

Jill Barber 

Jill-Barber-2

Śpiewa po francusku. Budzi we mnie Paryż. Elegancka i subtelna, można się rozpłynąć. Cofam się do czasów, o których nie mam pojęcia. Zakładam czerwoną suknię i popijam wino podziwiając księżyc w pełni. Ona, piękna, cała w złocie uśmiecha się do saksofonisty. Stoi na drewnianej scenie, a jej głos płynie nad gwarem piór i krawatów. Zakochani są wszyscy i kołyszą się zaczarowani. Jak ja.
Jest współczesną Edith Piaf i damską wersją Michaela Buble w jednym. Choć to kanadyjka z folkową przeszłością wydaje się jakby całe życie spędziła jedząc croissanty na spacerach wzdłuż Sekwany. Jej muzyka roztkliwia i smakuje jak czekoladki. Słucham pisząc, odpłynęłam. Daleko. Życzę wam tego samego.

Płytę „Chansons” znajdziecie na Spotify – dla obudzenia klimatu najlepsza w całości! Tu daję próbkę jednej z piosenek:

20 000 dni na Ziemi

519583_1.1

Dokument o Nicku Cave’ie. Lub lepiej- obraz duszy Nicka. Jest to film, który od pierwszej minuty, aż do napisów końcowych pozostaje niesamowicie plastyczny, estetyczny i inspirujący. Przedstawia dzień z życia Nicka. Nicka- twórcy, Nicka- artysty, dużo mniej Nicka- człowieka. Film jest zrobiony z pełną dbałością o detal. Jest  wręcz naładowany drobiazgami, smaczkami, którymi możemy się rozkoszować przy każdej kolejnej scenie. Czy jest to złoty sygnet, czy prostota i piękno wspólnych posiłków. Przez cały film prowadzone są rozmowy. Inspirujące, czasem wręcz natchnione (ale nigdy nie jest to wystudiowane, a przynajmniej w moim odbiorze). Rozmowy o życiu, sztuce, procesie tworzenia. Słowa dzięki którym drżało mi serce, słowa które budują nadzieje i napędzają do działania. Od których szklą się prawie oczy, bo odzwierciedlają treść tak dużej ilości marzeń.

Film tworzy może nieco przesłodzoną otoczka Cave’a, jednak kiedy wszędzie otaczają nas te bezimienne gwiazdy pop, te bezsensowne skandale, pudelki, pomponiki, czerwony dywany, przymyka się na to oko. Bo mimo wszystko, ten film ukazuje zaskakująco dużo prawdy o artyzmie. Więc po filmie wystarczyło jedno spojrzenie z Jagną, żeby bez słów przekazać sobie jaki fantastyczny film właśnie widziałyśmy.  Obejrzyjcie koniecznie, nawet jeśli muzyka Nicka jest Wam obca.

(jeśli JEST, nadrabiajcie, zapalcie świeczkę, zamknijcie oczy)

AnOther

314463

To po prostu moc inspiracji na wysokim poziomie. Można się poczuć trochę intelligent, trochę pro arte, trochę światowo i przede wszystkim na bieżąco. Another Magazine jest wydawany dwa razy w roku, a na co dzień działa jako genialnie przygotowana strona internetowa: http://www.anothermag.com . Jest niezależny i pomaga odkrywać sztukę. Artykuły są nafaszerowane nowinkami, linkami, zdjęciami, debiutami – to nasze kulturalne posty w wydaniu high higher the highest, czyli po naszemu: łoł.
Ale nie łatwo jest zacząć z nim przygodę. Można się przypadkiem zagubić i zniechęcić. Dlatego nie zaczynajmy od pierwszej kolumny. Niżej jest sekcja Loves, czyli rzeczy, które kochają i chcą się nimi podzielić. Zero czytania, tylko klikamy, oglądamy, klikamy -> TU. Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. Mamy dość? Niżej kolumna mody, kultury i innych „ideas” gdzie znajduję np. playlistę zainspirowaną filmami Wesa Andersona (reżysera Kochanków z Księżyca, Grand Budapest Hotel – oba filmy polecałyśmy w poprzednich kulturalnych miesiącach), bliźniaczki z Lśnienia w tatuażach i pluszowego misia od Moschino. Jeszcze niżej jest tzw. Reader, czyli najciekawsze linki do blogowych postów lub artykułów.

Jednym słowem AnOther to zajęcie na długie godziny. Dla „artystów z wyboru” to właściwie obowiązkowa lektura. Warto warto! Rozszerza horyzonty jak mało co. Nikt mi nie wmówi, że internet to wyłącznie pożeracz czasu. To mentor.
W hołdzie dla Internetu pisała Oddana.

I zupełnie przy okazji, skoro już zeszło na ten fajny temat, załączam filmik, który odkryła przede mną Odkrywcza Zoe  : If Google was a Guy – College Humor


We need to live more

ella-1024x766

Myślę, że część z Was może być zainteresowana blogiem zanim dowie się jaki on jest i kto go prowadzi. Bo już sam tytuł mówi za siebie, prawda? Niedosyt jest chyba najbardziej palącym uczuciem. Ciągła potrzeba podróży, rozwoju, przeżywania CZEGOŚ i poznawanie KOGOŚ. Właśnie tego przeżywania BARDZIEJ.

Ella, autorka bloga jest osobą, która w każdym kolejnym poście pokazuje swoje bogate wnętrze. Jest szczera i naturalna w tym co robi. Mówi ludziom o zdrowym jedzeniu, o medytacji, ale także o ubraniach czy dodatkach vintage. Czasami się gubi, czasami pisze o szczęściu, a czasami wyjeżdża po prostu ze swoim chłopakiem, by spacerować po plaży. To nie jest kolejna śmieszna celebrytka, to młoda dziewczyna taka jak my, która pokazuje, że lubi swoją codzienność- prosty sposób na szczęście. Która żyje, wątpi, kocha i podróżuje. Możemy w niej szukać inspiracji, ale jednocześnie, bratniej duszy. Dodatkowo Ella zawsze przypomina o uśmiechu i pogodzie ducha, o czym tak łatwo zapomnieć w listopadowych szarościach. Więc pamiętajcie, żeby żyć bardziej i wchodźcie na bloga Elli po dawkę energii.

(Sama fascynacja blogiem pokazuje jednocześnie jak zmieniają się priorytety i styl życia. Pamiętam moje ślepe fascynacje chudymi blogerkami w ładnych ciuchach nad których zdjęciami wzdychałam tak długo. Dzisiaj tylko wzruszam ramionami i śmieję się z dawnych „autorytetów”. Niech żyją ludzie- artyści, nie ludzie- manekiny.)

http://www.weneedtolivemore.com/

To porcja na jesienny weekend, życzymy wam spokoju i wolności wyobraźni.
J&J

P.S. Świeczki padły w tym poście dwukrotnie -żeby nie było wątpliwości: to nie lokowanie produktu ani żadne szamańskie rytuały. Obie blogerki wyposażyły się w zapachowe woski „Christmas cookies”  i zwyczajnie zwariowały na ich punkcie.

Advertisements

2 thoughts on “Uśmiechnij się- trochę sztuki na jesień part I

  1. Dobre tekściwo dziewczęta! Trochę nowych doświadczeń muzycznych, trochę internetowych smaczków, trochę śmiechu i przede wszystkim dobry sposób na relaks. W pigułce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s