Co z tym seksem?

Nie zwykłam oglądać seriali. Nie jestem zagorzałą fanką Doktora House’a, nie mam pojęcia o co chodzi w Grze o Tron, a Plotkara znudziła mnie po pięciu odcinkach. Lubię mówić- „nie mam czasu na seriale”. Bo to znaczy, że jestem zajebiście zajęta, że mam tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, tyle pracy, tyle randek (ha!), tyle pomysłów na siebie, tyle fascynujących projektów do zrealizowania. No i faktycznie, rzadko siedzę bezczynnie w domu i po dziwnych 15 minutach w stanie nie-wiem-co-ze-sobą-zrobić decyduje się na odcinek czegoś tam co jest teraz na topie. Właściwie nigdy.

Jednak pewnego ponurego dnia zachorowałam na coś w rodzaju grypy. Gdy tak leżałam w gorączce, pijąc milion herbat, napisał do mnie mój były. Przeprowadziliśmy długą i dość burzliwą konwersację, z której wyciągnęłam jeden wniosek. Nie rozumiem mężczyzn. Wymieniłam się opinią z przyjaciółką. Ona dodała swoje trzy grosze i podsumowała- mam dokładnie tak samo. I co ja miałam, biedna, zrobić w tej swojej beznadziejnej niewiedzy na temat myślenia facetów? Nie było innej rady. Musiałam włączyć pierwszy odcinek Seksu w wielkim mieście, by zgłębić naturę mężczyzny i dowiedzieć się czegoś o tych związkach, które zazwyczaj prowadziłam tak bardzo nieudolnie.

page

No i co? I serial mnie pochłonął. Zabrał w świat kolorowego NY City. W świat ludzi sukcesu, butów od Prady, przystojnych mężczyzn. W świat, oczywiście, pełen seksu, związków i rozstań. W śmieszny świat…?

Dla wszystkich niezorientowanych (choć nie wierzę, że ktoś taki może w ogóle istnieć!) Seks w wielkim mieście jest lekkim serialem o przygodach czterech przyjaciółek. Kobiety po 30-dziestce w każdym odcinku zmagają się z życiem facetam. Miranda jest prawniczką, feministką twardo stąpającą po ziemi. Samantha to specjalistka od PR-u. Jest wyzwolona, uwielbia przygodny seks i drogie drinki. Charlotte, zajmująca się sztuką, marzy o dziecku, małżeństwie, spokojnym życiu. I jest oczywiście główna bohaterka- Carrie Bradshaw. Pisarka, ubrana w modne ciuchy, paląca Marlboro gold i umawiająca się z przystojnymi, oryginalnymi facetami (równocześnie bezustannie poszukująca prawdziwego uczucia).

tumblr_n2r4yftTxC1tvlpwyo2_500

Serial mnie wciągnął, a przecież nie jest on szczególnie skomplikowany, dobrze przygotowany (porównując np. do Sherlocka z BBC) mądry, wartościowy itd. Po pierwszym sezonie zaczęłam się nawet śmiać, ze dokładnie wiem co się wydarzy w każdym kolejnym odcinku. Schemat przedstawiłam Wam powyżej. Serial zaczyna się lekko ochrypłym głosem Carrie, która niezmiennie mówi „in New York City…”, w tym czasie przedstawione są malownicze uliczki zatłoczonego miasta. Zaraz potem Carrie poznaje faceta. W windzie, na siłowni, w clubie. Normalka, przecież w życiu dzieje się tak codziennie, prawda? Facet jest miły i przystojny, projektuje meble lub komiksy. Idą do łóżka. Carrie pali papierosa. Następnie Samantha idzie na randkę i w pięć minut później mój pokój wypełnia się głosem mocnego rżnięcia jej i jakiegoś spoconego lovelasa.Po randkach dziewczyn, scena w kawiarni, wszystkie piją kawę lub piją Cosmopolitana. Śmieją się, są zabawne i inteligentne. Następna scena, Carrie pali papierosa. Następna, spotyka Biga (uwaga, nie w każdym odcinku!). No i koniec, Carrie wraca z imprezy, pali papierosa, jest modnie ubrana i mówi coś mądrego o życiu, związkach, rozczarowaniach. Ot, 25 minut. Tyle. I za co ten cały fenomen?!

tumblr_n33vftfV4Z1qlb447o1_400

Są tacy, którzy uważają SATC za totalne dno i tacy, którzy „seks…” kochają. Mi zdecydowanie bliżej do tych drugich. Przyznaję, to nie jest serial wysokich lotów. Nie dowiesz się z niego nic o myśleniu facetów. Ale pomyślcie tylko! Czy tego można się dowiedzieć z jakiegokolwiek serialu/filmu/książki? (Dajcie znać jeśli macie jakiś pomysł bo mi nic o tym nie wiadomo.) Jest to serial, który po prostu relaksuje. Kiedy po całym dniu mamy już dość wszystkiego i wszystkich miło jest popatrzeć na Carrie i jej przyjaciółki i stwierdzić po czasie, kurde, mamy przecież takie same problemy.

I jest jeszcze jedna rzecz. Serial jest rewolucyjny. Nie dość, że był jednym z pierwszych, który przełamuje tabu jeśli chodzi o seks na ekranach oraz tym, który pokazuje postaci homoseksualne jako powszechnie akceptowane, to na dodatek jest to serial bardzo feministyczny. Fakt, bohaterki wciąż rozmawiają o facetach, więc gdzie ten feminizm..? Ale spójrzcie na to z innej strony. Każda z nich ma wyrazisty charakter, inny temperament, swoją pracę, swoją karierę, swoje, bardzo dobre życie. A faceci w tym serialu? Oni są tylko przystojni. Poza tym mają ogromne słabości, problemy w łóżku, są dziecinni, mają prostackie teksty i zachowania. Nie mówię oczywiście, że tak jest zawsze i w każdym przypadku, wierzę, że istnieją świetni faceci (gdziekolwiek oni tam są). Po prostu miło popatrzeć na kobiety, które mają siłę. Które nie muszą gotować obiadów, czekać aż mąż wróci z firmy. Które nie są nazywane dziwkami, kiedy śpią z wieloma facetami, które są silne, niezależne i przez to bardzo KOBIECE.

tumblr_n2qvlwIBVq1qe5grso1_500

Jak już wspomniałam serial nie nauczył mnie niczego o mężczyznach. A jednak przypomniało mi się jaka jestem silna przez swoją kobiecość. Że my, dziewczyny, kobiety, nastolatki, nie jesteśmy do kuchni i do łóżka. Że jesteśmy piękne, seksowne i inteligentne. Że facet nie jest nam potrzebny do szczęścia. Że same możemy podbić świat. I każda z nas powinna o tym pamiętać!

Julia.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Co z tym seksem?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s