Kulturalny luty

Witajcie!

Styczniowe poranki atakowały mrozem, a w lutym mogę już nosić dżinsową kurtkę. Znając życie na Wielkanoc spadnie śnieg (taaak, dziwny ten świat). Ale nie spotkaliśmy się tu, oczywiście, żeby pogadać sobie o pogodzie. Mowa dziś o lutym, bo jak dobrze widzicie, właśnie się skończył, a skoro się skończył to czas na podsumowanie go. Kulturalnie, jak zwykle.

Chyba z racji tego, że przyszła zimą wiosna mam w końcu energię, której brakowało mi przez ostatnie tygodnie. Do blogowania, do czytania, do grania, do robienia Czegoś. Do życia.

Więc z wielką chęcią rozpoczynam nasz „Kulturalny luty”. Inspirujcie się!

tumblr_mapxal04XH1r1r6qno1_500 (1)

KSIĄŻKI

Frida- Barbara Mujica

tumblr_n06up7TkVp1qc0q3no1_500

Jak sam tytuł wskazuje chodzi o słynną malarkę- Fridę Kahlo. Książka przedstawia historię Fridy z punktu widzenia jej siostry, która jest narratorem. Jednak jest to fikcja literacka. Książki tak naprawdę nie napisała siostra Fridy, a faktów w lekturze jest naprawdę niewiele. Więc nie jest to żadna biografia. Odetchnęłam z ulgą, bo do biografii zazwyczaj nie mogę się przekonać. Zapytacie czym w takim razie jest „Frida”? To książka, która obrazuje życie artystki. Która jest wypełniona barawami, Meksykiem, namiętnością i cierpieniem. Która gra na emocjach, ponieważ raz zachwyca, a raz boli. Wchłania się treść i wchłania się Fridę, która była niesamowitą kobietą. Malarką. Artystką. Wariatką? Naprawdę, naprawdę warto.

Śniadanie u Tiffany’ego – Truman Capote

tumblr_mtuz5n88gT1szjftbo1_500

Zakochana w ekranizacji wreszcie sięgnęłam po prototyp historii. Czytam głosy oburzonych: fuj, Holly to latawica! Kobieta lekkich obyczajów -łagodniej.  Ale jaką wdzięczna! Książka nie jest o miłości, jest o Holly. Kobiecie, która chciała coś w życiu osiągnąć. Do niczego się nie przywiązując fruwała przez życie czując wolność. A jest to chyba uczucie ostatnio zakazane. Nie mówię, żeby od razu rzucić wszystko i zostać prostytutką. Może spojrzeć na to właśnie tak, jak zrobił to Capote, lekko. A potem przenieść to do rzeczywistości i wreszcie odetchnąć.
Bo czasem nazbyt się pieklimy, a nie warto.

Nieśmiertelność- Milan Kundera

Jest kilka książek, które poruszyły mnie naprawdę. Są to książki, które zapamiętuje się szczególnie, które stają się ukochane, które wkradają się do twojego życia. Już długo takiej książki nie czytałam, a takich nawet szukać nie wypada. To jak z miłością, przychodzą nagle i niespodziewanie. I o to przybyłą! Nieśmiertelność Kundery nieoczekiwanie wciągnęła mnie w siebie i przez nią zniknęłam z życia na kilka dni. Autorzy, zazywczaj, wplatają w fabułę swoje reflekcje. Kundera robi odwrotnie. Pisze swoją filozofie, na podstawie której buduje fabułę. I tak zaczyna jeden wątek, by zaraz rozpocząć drugi i przejść do trzeciego, a potem wrócić do pierwszego, by nigdy nie skończyć trzeciego. Chaos pełny myśli, pytań i eksperymentów. Nie każdy lubi książki tego typu, ale i tak polecam Wam serdecznie. Chociaż by zmierzyć się z główną myślą książki. Z tytułem. Z nieśmiertelnością.

(p.s. nikt nie pisze o seksie tak dobrze jak Kundera)

FILMY

Sierpień w hrabstwie Ossage

tumblr_n1ez43bAOn1r2qfxio1_500 (1)

Film zachęcił mnie obsadą. Zobaczyłam na plakacie M. Streep, J. Roberts i B. Cumberbatcha (Scherlock!!!) i już wiedziałam, że nawet jeśli będzie to durna, amerykańska komedia lub jakaś dzika orgia to i tak pójdę. I tak, w ciemno, wybrałam się. A film okazał się wejściem kamery w sam środek życia rodzinnego. Ojciec się zabija, rodzina spotyka się na stypie i… tu rozpoczyna się show. To prawdziwy aktorski koncert. Miałam wręcz wrażenie, że aktorzy wtopili się w swoje postaci. Co więcej, aktorzy wyglądają jak zwykli ludzie, a nie jak hollywoodzkie cuda (Julia Roberts ma odrosty!) Każda postać jest niesamowicie zbudwana, wielowymiarowa, z własnym bagażem przeszłości i inną wizją przyszłości. Z pewnością, film jest bogaty. Kreacje aktorów uzupełniają piękne, pejzażowe zdjęcia stanu Missouri i muzyka (gitara akustyczna, Eric Clapton, yey!) No i oczywiście, Meryl, która po raz x udowadnia, że jest aktorką najwyższej klasy. Obowiązkowo!

American Hustle

tumblr_n1kg065Ljr1rab0ovo1_500

Obejrzyjcie i powiedzcie mi o czym był. Bo jest świetny. Może satyra na nowobogackość, ale przecież to kicz lat 80. Nie, definicja jest granicą, nie zrobię wam tego. To są obrazy, które szokują, a jednak chce się patrzeć patrzeć i patrzeć. Jakaś gorzka śmieszność.
A jeśliś poetą nie jest, to popatrz na Jennifer Lawrence, na Amy Adams, Bale’a i Coopera. Loki, futra i suknie. American Hustle to coś więcej niż film. Elle mówi nowe trendy, przypadkowy internauta festiwal aktorstwa. Ja nie potrafię nazwać, ale wiem, że można się nim upić do nieprzytomności.
I Bóg stworzył kobietę

tumblr_m9e8txPyU41qgd9who1_400

To żadna nowinka 2014. Film został nakręcony w 1956 roku i właśnie St. Tropez lat 50. pachnie. Trudno być odkrywczym mówiąc o klasyce. Dla mnie to przełom. Nie tylko w historii kinematografii, ale i w moim myśleniu. Kobieto, przypomnij sobie co to znaczy! Patrząc na esencję seksapilu nie czujesz wstydu, to przecież piękno. Otoczone przez chłopców bez penisów zapomniałyśmy kim jesteśmy. Już planuję najazd na Francję i chodzenie boso po porcie. Tylko woda, słońce, rower, sukienki i taniec bez pamięci.

MUZYKA

Rookie’s friday playlist

21_tavi_into_the_woods_playlist-8327

Z moją miłością do Rookie już się obnażyłam, ale teraz przybrała ona nową postać. Stała się wielowymiarowa. Już nie poprzestaje na zachwycie w bezdechu. Teraz czerpię treści. I tak sobie penetrując moją fascynację natrafiłam na Into the Woods. Za oknem już się ściemniało, byłam, więc w nieco melancholijnym nastroju. I wcisnęłam play. I ukołysał mnie las.
http://www.rookiemag.com/2014/02/friday-playlist-into-the-woods/

First aid kit

To zespół, który poznałam kilka tygodni temu, co wcale nie przeszkadza mi, abym kochała go całym sercem. Tak to już jest z miłością, przewraca w głowie na początku. First aid kids tworzą dwie siostry ze Szwecji. Powiem szczerze, że dokładnie tyle o nich wiem. Jednak o niektórych artystach nie trzeba wiedzieć wiele, nie trzeba czytać biografii pełnej ich romansów, sztuka powinna wypełnić wszystko. I tak jest z tym początkującym zespołem. Dziewczyny nie są wciąż profesjonalistkami, ale jednak, czarują. Mają delikatne głosy, a towarzyszą mi zwykle moje ukochane instrumenty, czyli gitara, skrzypce i afrykańskie rytmy bębna (wiecie o co chodzi, nie?) Ale przede wszystkim, dziewczyny tworzą muzykę folkową, którą ostatnio uwielbiam. Może to z deficytu jakichkolwiek szalonych, spontanicznych wyjazdów, tej wolności, ciągle nieuchwytnej, a ciągle w sercu obecnej. Tęsknie do niej, a odnajduję ją w muzyce dziewczyn, więc kiedy krzyczą hey-ya, hey-ya śpiewając o wilkach to krzyczę razem z nimi. Posłuchajcie:

https://www.youtube.com/watch?v=oILduYYv7PY&feature=youtube_gdata_player

INTERNET

Majawyh

Processed with VSCOcam with f2 preset

Wiem tylko, że ma na imię Maja, mieszka w Niemczech i świetnie się ubiera. Nie mówi zbyt dużo. Właściwie nawet nie otwiera ust. Nasza relacja jest bardzo jednostronna. Ja podejrzana o ciężką chorobę psychiczną piszczę jak kuropatwa: wonderful! (nie pytajcie, dlaczego po angielsku), a ona zawsze odpowiada milczeniem. To ma swoje plusy, można ją oskarżyć o wszystko, a ona wciąż będzie biegać na swoich stumilowych szpilkach hipnotyzując, nas głupków, spojrzeniem. Zrobiło się ironicznie, a miał być poemat na cześć jej fenomenalnej szafy. Może to te małe modowe frustracje. Jeny, zmieniają człowieka nie do poznania (!), szok.

Odsyłam od razu na trzecią stronę, bardziej tam kulturalnie, bo zdjęcia wprost z Nowego Yorku:
http://www.majawyh.com/search?updated-max=2014-02-14T12:03:00-08:00&max-results=7&start=21&by-date=false

Froufrouu

5451480425_7a3629c931_b

Poznałam ją jako mroczną przyjaciółkę ze zdjęć dziwnie uwielbianej pary Tony&Adeline (http://wolvesandbucks.blogspot.com/). Znalazłam na Instagramie, również ziejącym jakąś pogardą dla ludzi, dla świata. Wczoraj, z bloga będącym zaprzeczeniem wszelkich negatywnych uczuć, dowiedziałam się, że froufrou muszę obserwować. Klikam, szał. Ona po prostu jest artystką. Wreszcie wyszła z niej prawdziwa pasja, którą jednak wciąż okrywa dystansem. Wiem, że za dużo zawiłości. Przeczytacie i właściwie niczego się nie dowiecie. Ale tak się zwykle mówi o sztuce. Albo wrzuca do któregoś worka pozostawia samą sobie. To ja zasugeruję: wejdź, zobacz, nie pożałujesz.
http://www.froufrouu.com

Lifetramp

Często, zmęczona swoją rutyną, powtarzam, że chciałabym się „wyrwać”, „poznać kogoś nowego”, „wejść w inne życie”. Najczęściej to tylko puste słowa, które nijak się mają do realizacji, a służą jedynie przyjemnej czynności marzenia, ale okazuje się, że w XXI wieku może zdarzyć się wszystko… Niedawno powstał nowy portal- Lifetramp, w którym jak mówią sami twórcy, „możesz zacząć nowe życie”. Pomysł jest prosty. Wybierasz jeden z dostępnych profili, piszesz do tej osoby, a następnie spędzasz z nią dzień. Randka w ciemno? Skądże znowu, to nie nowy edarling. Za tajemniczo brzmiąco słowem profil kryje się po prostu osoba, a dokładniej zawód. Są wśród nich: projektant komiksów, tatuażystka, barista w ekskluzywnej kawiarni, dziewczyna, który tworzy lalki w teatrze. Spotykasz się z nimi, by poznać zawód i nauczyć się czegoś nowego. To dopiero rozwijający się portal, więc kto wie co z tego wyniknie. Romanse? Morderstwa? A może, faktycznie, wskoczymy na jeden dzień w inne życie… http://lifetramp.com/#/mentors/

INNE

Przezroczyste zero- spektakl w Teatrze Witkacego

W pięknym budynku w Zakopanem dzieją się cuda. Zawsze kiedy tylko udaje mi się być na południu (czyli niestety raz do roku) wybieram się do tego magicznego miejsca, by być ze sztuką w sztuce, a po sztuce myśleć tylko o sztuce. Mowa w tym zawiłym wstępie o teatrze Witkacego. Podczas mojego ostatniego pobytu w górach wybrałam się na spektakl Przezroczyste zero. Spektakl opowiada o garstce ludzi (popis aktorski na miarę „Hrabstwa”!), którzy wybierają się do tajemniczego miasta Kiu. Każdy ma inną, utopijną wizję pobytu w owym mieście. Pociąg prowadzi jednak do nikąd, a bohaterowie zaczynają ukazywać szaleństwo, które w nich tkwi. Dokąd ich to doprowadzi? Spektakl nie jest oczywiście dosłownie o TEJ podróży, ale o kruchości człowieka i podróży w jego wnętrzu. O tym jak szybko marzenia znikają i jak łatwo można skręcić w drogę wariactwa. Spektakl w otoczeniu oryginalnej scenografii i atmosferze czarnego humoru. Wyborny.

Portobello vintage

IMG_4205

Jak już pisałam, kilka tygodni temu byłam w Krakowie. Specyfiką wyjazdu do Krakowa jest to, że co wyjazd odkrywam miejsce, w którym absolutnie się zakochuję. Królem tego wyjazdu jest sklep z ciuchami vintage- Portobello. Już od wejścia wiedziałam, że to jest dokładnie TO czego szukam. Sklep jest pełen prawdziwych perełek. Bluzek z cekinami, koronkowych sukienek, skórzanych teczek, najdziwniejszych nakryć głowy. Są rzeczy, które można ubrać na co dzień, ale także takie, na które patrzy się z mieszanką zdziwienia i konsternacji (kolia zrobiona z ciałek fretek, spódniczka w pudle!) Dodatkowo, atmosfera w sklepie jest nie-do-zastąpienia. Gra sobie przyjemna muzyka, a wszystkie ubrania pachną historią. Ostrzegam, że prócz dobrego humoru wychodzi się z nową rzeczą. Ja na przykład kupiłam plisowaną spódniczkę. 🙂

Jagna&Julia (do zobaczenia, kochani! 😉 )

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s