Zatrzymaj się, człowieku!

Nigdy nie dostałam listu miłosnego. Nigdy w życiu nie oczekiwałam na czyjeś słowa, nie patrzyłam na wykaligrafowane litery, nie trzymałam czyiś uczuć w dłoniach. I to nie jest żaden manifest niechcianej kobiety, nie jest to skarga na wszystkich mężczyzn, którzy omijają mnie wzrokiem. Zupełnie nie o to mi chodzi. To owszem, skarga, ale na pokolenie (jak zwykle!), na społeczeństwo, przede wszystkim na XXI wiek. Wyrazy uznania dostaję w smsie, kiedy ktoś za mną tęskni wystarczy mu kilka minut rozmowy telefonicznej, a gdy mówię mu, że chcę dostać od niego romantyczny list, on odpowiada, przecież mail dojdzie dużo szybciej. Oczy ma śmiejące, a jednak ja jestem wkurzona. Nie myślę już o nim. Nie myślę też o tym liście miłosnym (choć słowa napisane ręką, gdzie widać jej drżenie i niepewność wydają mi się wzruszające). Myślę o tak zwanych dzisiejszych czasach. Nie chcę zabrzmieć staroświecko, nie chcę by ktoś zaszufladkował mnie wraz z człowiekiem z epoki kamienia łupanego. Nie chcę nawet zmieniać Twojego, Czytelniku, życia i Twoich przyzwyczajeń. Chcę jedynie napisać to co bije mi w sercu, a Ty, zanim sięgniesz znów po swojego smartfona, poczekaj. Emaile się nie spalą, obiecuję! Chcę Ci powiedzieć, że coś mi się zdaję, że świat jest w bardzo słabej kondycji.

tumblr_n1g48uMyuA1rs776wo1_500

Wszystko zaczyna biec. Biec tak szybko, że to „wszystko” wyprzedza człowieka. Wyprzedzają go nowe technologie, Internet, systemy operacyjne, sztuczne inteligencje. I człowiek goni to wszystko. Goni to tak uparcie, że zapomina o prawdziwych wartościach. Aż powoli stajemy się niewolnikami przyszłości. Przygnębia mnie widok ludzi w kawiarniach. Ludzi, którzy przyszli do tej kawiarni, aby porozmawiać i wypić dobrą kawę. Czy aby na pewno? Bo chyba przyznacie mi rację, że prócz kawy towarzyszy nam inny niezastąpiony dodatek- telefon komórkowy. Taki o, zastępnik rozmowy. Ludzie nieustannie coś piszą, wymieniają myśli, sprzedają się w Internecie. No i właśnie, w Internecie. Bo nagle okazuje się, że kiedy ktoś patrzy nam prosto w oczy nie umiemy już rozmawiać. Że jedynym łącznikiem ze światem jest ekran monitora. Że przez niego przechodzą wszystkie informacje, że przez niego przepływają skrawki rozmów, wyznania miłości, utracone nadzieje. Informacja przyśpiesza, technologia tak samo, tempus fugit. Tylko… do czego to wszystko prowadzi?

tumblr_n1fpjcZADF1sdaeu9o1_500

Myślę, że na moje pytanie najlepiej odpowiadają artyści. A może powinnam powiedzieć obserwatorzy? Chodzi mi o ludzi, którzy widzą świat, widzą jego kalectwo i starają się je zrehabilitować. Lub chociaż powiedzieć, że coś tu nie gra. Że do życia wkradł się dysonans. Najlepszym przykładem jest najnowszy film Spike Jonza pt. „Ona”. Film przedstawia świat w apogeum rozwoju. Wieżowce są potężniejsze niż wyobraźnie ludzka, a komputery mądrzejsze od ich twórców. To świat pozbawiony miłości. To świat gdzie wszyscy jej potrzebują, ale staje się ona tylko nieudanym projektem. Film jest o samotności, chyba o naszych czasach.

Z kolei Aldous Huxley tworzy wizje społeczeństwa w 2500 roku. „Nowy, wspaniały świat” Tak ironicznie autor nazywa swoją książkę. Roztoczył w niej obraz społeczeństwa idealnie zorganizowanego. Ułożonego niczym szwajcarski zegarek. Nie ma już w świecie chaosu, nie ma miłości, nie ma nawet uczuć. Każdy ma swoje, z góry ustalone, miejsce i każdy powinien być szczęśliwy. Szczęśliwy? Bohater książki wspomina Ja tam wolę być nieszczęśliwy, niż pozostawać w stanie tej fałszywej, kłamliwej szczęśliwości, w jakiej się tu żyje. A wartości? No cóż. Wszystkie zginęły. Od rodziny, po prawdę. Wszystkie. Piszę o tym, bo wizję obydwóch autorów mnie przerażają… Śmiałam się oczywiście z irracjonalności tych dwóch historii, jednak po dłuższej refleksji śmiech wysusza gardło i znika. Bo tak naprawdę, jak nam daleko do takiego stanu? Lub może lepiej, jak nam tam blisko?

tumblr_mgd57lGbBs1qj73e2o1_500 (1)

Nie mam wcale na myśli, że ten cały bieg do przodu jest czymś złym. Wręcz przeciwnie. Gdyby nie parcie przed siebie wciąż tkwilibyśmy w jaskiniach lub, w lepszym przypadku, w drewnianych chatkach. Jednak zamiast po prostu biec, zapędzamy się. Zapędzamy się tak, że zaraz może nam nie starczyć oddechu do życia. Kolejne wynalazki przekraczają granicę moralności, a ludzie sami już nie wiedzą kim są. Drogi Czytelniku, potraktuj ten tekst jako lampkę kontrolną. Nienarzucające się światełko, które gdzieś się tam tli i chce Ci coś powiedzieć. A chcę powiedzieć jedno, Człowieku XXI w, ZATRZYMAJ SIĘ. Wyłącz Internet na jeden dzień, wyłącz telewizor, wyłącz niekończący się jazgot polityki i katastrof. Po prostu bądź. Bądź dla siebie i bądź dla innych. Poznaj świat dotykając go. Nie przez ekran komputera. Nie przez telefon. Wyjedź, powąchaj, zobacz, posłuchaj. Wyłącz Internet, by włączyć zmysły. Bądź offline w sieci, by być online w życiu.

A słyszałeś o Henry Davidzie Thoreau? Ponad 100 lat temu wyjechał do lasu, by żyć tam tylko z naturą. On jest pointą tego tekstu. Zamieszkałem w lesie, ponieważ chciałem żyć świadomie. Chciałem czerpać ze źródeł życia samą jego istotę. Odrzucić wszystko, co nie było nim, by w godzinę śmierci nie odkryć, że nie żyłem.

(Zanim znów sięgniesz po ten swój telefon, zastanów się, czy życia nie ma gdzieś indziej.)

Tak bardzo długo pisała dla Was Julia. W trakcie pisania wysłała dwa smsy i dodała zdjęcie na Instagrama… (tak, też jestem uzależniona)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s