How to make perfect wardrobe?

Od dobrych trzech miesięcy żyję z jednym z większych problemów kobiety. I to nie jest złamany paznokieć. To nie są odciski od za wysokich butów. To nie jest brak odpowiedzi na arcyważną wiadomość. (w tej chwili kobiety wychodzą na idiotki, choć, oczywiście, wcale tak nie uważam). Jest to odwieczne, rozpaczliwe zdanie towarzyszące nam co ranek, przed imprezą, przed randką. Mianowicie…

…nie mam się w co ubrać.

 Nie zrozumcie mnie źle, to wcale nie chodzi o to, że moja szafa jest pusta albo że mole zjadły moje wszystkie bawełniane wdzianka z H&M. Wręcz przeciwnie! Z półek w szafie wypadają kule (serio, to dobre słowo) ciuchów. Pomięte, zmieszane, pogniecione. Spódniczka w kwiatki znalazła się w czarnym swetrze, flanelowa koszula przypomina ścierkę do mycia naczyń, a wieszaki uginają się od ilości marynarek. Chaos, po prostu chaos. Właśnie DLATEGO nie mam się w co ubrać. Jeśli już znajdę coś w tym kolażu tkanin i wzorów to jest to jakaś szmatka sprzed pięciu sezonów (bluzka z napisem „i need your kiss”…) albo za duży sweter. W głowie migają mi mgliste obrazy zagubionych spodni w kratę albo ukochanej kamizelki. Na próżno szukać. Nigdy nie mam czasu, nigdy nie mam chęci, zawsze wybieram coś z tego wielkiego, przytłaczającego NICZEGO. W efekcie nie czuję się dobrze w swoich ubraniach i, co za tym idzie, cała moja kobiecość (choć nigdy nie było jej zbyt wiele) i oryginalność znikają pod surowym spojrzeniem lustra.

IMG_2456

Dlatego, pewnego pochmurnego dnia (wczoraj!), postanowiłam zmienić swoją szafę, jednocześnie zmieniając własne nastawienie do kupowania i ubierania ciuchów. Moja szafa jest lżejsza o kilka kilogramów, wiem co w niej jest, a na dodatek mam temat na posta. Mam też pyszną kawę, co zwiększa poziom szczęścia o dobre cztery razy. Doświadczeń wiele nie mam, ale potrafię już rządzić swoim stylem. Zapraszam do skróconego poradnika! 🙂

1. Zacznij

Bo najtrudniej w ogóle zadecydować, że szafę sprzątamy. Znajdywałam tysiące wymówek, żeby tylko zająć czymś ręce. Może zrobię sobie kawę, może pomaluje paznokcie, może pogram na pianinie… Aż w końcu, jednym zdecydowanym ruchem zrzuciłam cały ten zastęp mojego ciuchowego dorobku. Wszystko znalazło się na podłodze dorastając do rozmiaru Mont Everestu. Nie było już wyjścia, musiałam odnaleźć w sobie perfekcyjną panią domu. Uwaga, zaczynamy!

2. Wyselekcjonuj

Zaczęłam selekcjonować swoje ubrania dzieląc je na trzy stosiki. Pierwszy z nich to moje hity, czyli rzeczy, które uwielbiam. Wszelkiego rodzaju kwiatowe wzory, czarne spodnie, marynarki, kilka rozkloszowanych spódniczek. Są podstawą mojej szafy i do wszystkiego mi pasują. Kolejny stosik to rzeczy bliżej niezidentyfikowane, czyli ubrania, lubię, ale jednak nie są idealne. Niby ciekawy wzór, ale jednak zawsze jak je ubiorę to coś mi nie pasuje. Tym daję szansę i odkładam w jedno miejsce. Ostatnią grupa ubrań potraktowałam bezlitośnie. Odrzuciłam moje sentymentalne namiętności i krytycznie patrzyłam na sweterki z gimnazjum i bluzki, które miałam na sobie co najwyżej dwa razy. Ta trzecia grupa rosła zadziwiająco szybko, a po skończeniu selekcji przeszłam samą siebie…

3. Less is more!

Postanowiłam, że wszystkie ubrania ze stosiku nr 3 nie wracają do mojej szafy. To naprawdę przełom w mojej modowej filozofii (modowa filozofia? Ha!). Musicie wiedzieć, ze takie porządki robiłam już wiele razy, ale po całej akcji wszystkie ubrania tak czy inaczej powracały do szafy i po kilku dniach znów układały się w ukochany chaos. Byłam jednak twarda. Wiem, ze w jednej z tych bluzek byłam na dyskotece szkolnej i w ogóle, ale bez przesady, przypomina mi ona jedynie o szaleństwach gimnazjalistów w szkolnej sali. Byłam twarda, podkreślam.

IMG_3306

4. Podziwiaj efekty

Resztę ubrań pogrupowałam i ułożone, włożyłam do szafy. Przede mną ukazał się piękny rządek różnokolorowych materiałów. Wszystkie lubię, wszystkie noszę. Panuje taki porządek, że co jakiś czas otwieram szafę, wcale nie po to, żeby się przebrać, ale żeby powzdychać sobie nad ładem, który panuje w tak pięknej postaci pierwszy raz od dobrego pół roku.

A dlaczego w ogóle o tym piszę? Ktoś zapyta po co rozdrabniam się nad taką czynnością jak porządki w szafie… Po co w ogóle o tym pisać? Przecież to bez sensu. Wręcz żałosne, banalne! Zainspirowałam się blogami slow fashion, czyli dziewczynami, które wyznają zasadę less is more i propagują mądre zakupy. Mądrą modę. Pomyślcie chociaż przez chwilę… Codziennie kupujemy tysiące ubrań, dodatków, dupereli, które zalegają nam potem w szafie. Idealnie ulegamy komercji kupując w ciemno dziwne nierzadko ubrania, jakie proponują nam centra handlowe, tak zwane sezonówki. Po co zostawiać kolejne 200 złotych w sklepie, kiedy można by je spożytkować dużo, dużo lepiej? Ja ten błąd wiele razy popełniałam, ale stwierdziłam, że to głupota konsumenta i przy zakupach trzeba użyć mózgu, a nie jedynie zmysłu wzroku. Szukam(y) własnego stylu i chcę, żebyście szukali wraz z nami.

IMG_3307

Porządek w szafie to pierwszy krok, będą kolejne! Julia

(dla wszystkich zainteresowanych- nasz fanpejdż- https://www.facebook.com/pages/W-h-e-r-e-M-a-g/272635582833263)

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “How to make perfect wardrobe?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s