Przetrwać grudzień (part II)

tumblr_mxwbyob1np1swjb0zo1_500
W miarę jak tworzymy ten niezbędnik, a dni mijają i dłużą się niemiłosiernie, to dochodzę do wniosku, że w grudniu czekamy tylko na jedno i nie ma co się oszukiwać. Nikogo nie będę gnębić, jestem świeżo po morderczych wędrówkach w centrach handlowych i widzę, że czekamy wszyscy. Często zakrawa to wręcz o rozpaczliwe pragnienie przeskoczenia całego tygodnia -byle tylko dobić do celu. Straszne!
Zatrzymajmy na moment czas. Sączmy herbatę zasłuchani w głęboki głos Elli. Wąchajmy zapach pierników zaczytani w Sherlocka. Zaprzyjaźnijmy się z termoforem i po prostu odpocznijmy na chwilę. Dajmy sobie chociaż 5 cudownych minut relaksu. Pożądany efekt -murowany.

1. HERBATA Z MIODEM, CYTRYNĄ I SOKIEM MALINOWYM
DSC_0025
To jest trunek prawdziwie niezbędny mi do przetrwania grudnia! Czuję jej miłość, kiedy ciepło opanowuje cały mój organizm (zdaję sobie sprawę, że to nie brzmi najlepiej, ale wystarczy spróbować i wszystko staje się jasne). Mogę zatopić w tej słodyczy wszystkie smutki dnia. Właśnie, słodyczy. To dość istotne, z racji tego, że odbywamy wyjątkowo długie 24 dni słodkich wyrzeczeń. Wyrzeczenia same w sobie nie są słodkie, ale uwierzcie, ten moment po Wigilii, kiedy można się rzucić na te dary niebios na stole… Bezcenne. Jednak, jeśli wcale nie zamierzacie wcielać w życie naszego na wpół masochistycznego planu i tak możecie zrobić sobie moją ekstra miksturę szczęśliwości. Nie jest to szczególny wyczyn kulinarny, ale warto pomyśleć o proporcjach. Tak taak, nawet doświadczony kucharz może mieć problem z uzyskaniem herbacianej perfekcji. Moja rada to: ufajcie swojemu podniebieniu (ale pojechałam). Albo do, obowiązkowo, ulubionego kubka ze świeżo zaparzoną czarną herbatą dodajcie łyżeczkę miodu, 2 łyżeczki soku z cytryny i 2 soku malinowego.

2. TERMOFOR
DSC_0043
To taki sprytny wynalazek, który w moim domu znalazł trzy zagorzałe wyznawczynie. Pionierką była oczywiście moja mama. Będąc w przedszkolu uważałam to wręcz za jej nieodzowny atrybut, najlepszy tandem ever. Tyle że mama spędza z nim cały rok, a właściwie ich okazuje się niezastąpiony szczególnie latem.. Przepraszam, ale nie potrafię odpowiedzieć na pytania, które najprawdopodobniej teraz kłębią się w waszych głowach. Moje relacje z termoforem mieszczą się raczej w normie. Zapomniany, wciśnięty gdzieś w zakamarki skrzyni wyskakuje radośnie kiedy akurat skręcam się z bólu i ląduje z gracją na moim brzuchu. Jednak grudzień wprowadza całkiem nowe zasady i termofor wreszcie zostaje dowartościowany.
Warto zaznaczyć, że kiedy myślę o termoforze, a dotyczy to tego mojego, imiennego, wcale nie widzę pięknych futrzaków z home&you. Mój jest pingwinem. (rozumiem konsternację, mój przyjaciel nie należy do fotogenicznych, więc się wykpił kolegą)

3. KRYMINAŁ
DSC_0015Niesamowite jak ten gatunek odżywa kiedy temperatura spada do blisko O stopni. Już o 16 atakuje nas mrok i budzą się drapieżne instynkty. Uwielbiam krwawe historie Agathy Chriestie, które jak nic innego wprowadzają gęstą atmosferę grozy do (pozornie) zwykłego wieczoru z książką. Zima w ogóle obfituje w tajemnicze zjawiska. Weźmy, np taki śnieg. Od zawsze wiedziałam, że to małe białe wróżki, ale dlaczego topnieją? Z tym mam problem, dlatego uciekając od, jak widzicie, bardzo przytłaczającej rzeczywistości, sięgam po literaturę nazywaną pustą rozrywką. Z czym chyba jednak nie można się zgodzić choćby w przypadku Stephena Kinga. Ale polecam odpocząć od szalenie trudnych łamigłówek (które w momencie rozwiązania stają się dla nas jeszcze większą zagadką) i z dziecięcą ufnością dać się wciągnąć w kryminał z prawdziwego zdarzenia. To jest: morderstwo, detektyw, morderstwo numer dwa, 100000 podejrzanych i logiczna odpowiedź znikąd.
Propozycja z ostatniego tygodnia: Boże Narodzenie Herkulesa Poirot – Agatha Christie.

4. PIERNIKI
IMG_2834
Każdy ma swoje ulubione smaki. Niektórzy lubują się w owocach morza (brr), inni jedzą szynkę z melonem (Nina, pozdrawiam) lub uwielbiają smak wątróbki (brr po raz drugi!). Moja lista ulubionych smaków jest bardzo długa i właściwie niewiele jest rzeczy, których nie lubię… Ale nie o tym dziś. Jako prawdziwa torunianka, uwielbiam smak przypraw korzennych. Piję herbatę z goździkami, kawę o tajemniczej nazwie „pierniccacino” biorę w ciemno, a najbardziej, najbardziej ze wszystkich ciasteczek na świecie lubię pierniki. Tak, dobrze rozumiecie… To kolejny powód, dla którego kocham święta. Moja babcia robi pierniki! Głupio jeść pierniczki wiosną, jeszcze głupiej latem, za to w listopadzie wyczekuję już znajomego zapachu. I w końcu, na moim kuchennym stole, pojawiła się wielka miska (micha*) pierników. Słodkich choinek, księżyców, reniferków i dzwoneczków… Wszystkie polukrowane i z malutkimi cukiereczkami. Te zdrobnienia bardzo celowo użyte, ponieważ rozczulam się nad każdym z nich i pewnie, gdybym nie ustaliła, że do świąt nie jem słodyczy, miska byłaby już pusta, a wheremagi dwa (bo na jednym bym się nie zmieściła, rozumiecie). Słaby żart, wybaczcie. W każdym razie, wiecie o co chodzi. Do szczęścia nie potrzeba wiele, kiedy ma się już przyjemny zapach imbiru.

5. ELLA FITZGERALD
Verve Records Ella Fitzgerald PerformsDo każdej pory roku dopasowuję sobie muzykę. Dźwięki idealnie spajają się ze wspomnieniami i tworzą mi w głowie krótkometrażowe filmy. Latem słuchałam Little black submarine i Little party never kills nobody, wiosną piosenek Reginy Spector, a jesienią ciężkich, jazzowych trąbek starych klasyków. Zima kojarzy mi się z Ellą Fitzgerald. Gdy mi zimno, gdy mi smutno, gdy mi pusto. Ella jest zawsze i ratuje swoim ciepłym głosem. Kiedy włączam jakikolwiek jej kawałek (a wśród ulubionych My man) oczyma wyobraźni widzę już śnieg, sanie, elfy (naprawdę, widzę elfy, nie mam pojęcia dlaczego) i roześmianych przyjaciół w czapkach z pomponami… Od razu uśmiecham się i pozwalam muzyce rozlać się w moich żyłach, rozpuścić w krwi i rządzić w moim mieszkaniu swoimi magicznymi dźwiękami. Muzyka ma ogromną siłę i właśnie za ten jej natrętny nośnik emocji, którym przesiąkam, ją uwielbiam.

Żałuję, że dźwięków nie można fotografować. A może to i lepiej? Niech zabrzmi Ella!

My idziemy odpoczywać,
J&J

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s