Nastrój się na święta! – czyli na co popatrzeć

„Nastrój się na święta!” krzyczał lidl już na początku listopada. Jako, że to mój kochanek najmilszy, wszystkie jego zalecenia przyjmuję jak rozkazy i chodzę zaślepiona tą chorą miłością. Nie chcę powielać informacji o sytuacji w toruńskiej Plazie. Każdy wie, każdy widzi. Wiec też, że my w odróżnieniu do oburzonych widzimy sens w tych komercyjnych staraniach. Teraz to wszystko jest fikcją, ułudą, czyli marzeniami o rzeczywistości, która nadejdzie, ale wtedy będzie już za późno na łykanie klimatu. Zmęczy, jasne, ale można sobie delikatnie podrasować ten czas. Cudownie się czyta baśnie Andersena, ogląda choinki na tumblrach i wiesza światełka nad łóżkiem. Miło też pohasać po śniegu i poudawać pingwina. Po co hamować niewinne potrzeby?
Dziś proponuję film.

Kevin sam w domu / Home Alone
309451.1
Miałam wątpliwości czy w ogóle wspominać. O tym nie da rady zapomnieć. Nieodłączny, zawsze, zawsze obecny. Dlatego o treści nie napiszę, zaserwuję ciekawostki (achhh).
Nie trudno stwierdzić, że producenci Kevina zarabiają na nas miliony. Jednak wiedzieliście, że znalazł się w Księdze rekordów Guinnessa jako najbardziej dochodowa komedia wszech czasów? (szok ) A dom Kevina znalazł w 2012 nabywcę, który dał za niego 1 585 000 dolarów! I teraz pewnie zjeżdża sobie ze schodów, je lody na śniadanie i chowa się pod łóżkiem. Tak, to na pewno właśnie te codzienne czynności.
Dla zagorzałych fanów: podobno jest też książka zawierająca kilka scen nie umieszczonych w filmie.

To właśnie miłość / Love actually
216659_2.1
Drugi w kolejności obowiązkowy film na święta o świętach. Tytuł nie kłamie, mowa tu o miłości, tylko miłości. Żeby nie było nudno oglądamy 10 całkiem różnych historii połączonych tylko jakimś mikroelementem (nie, żadnego związku z chemią, wybaczcie). Czyli dla każdego coś się znajdzie. Są gwiazdy – Alan Rickman, Hugh Grant, Keira Knightley. Są schematy, nawet archaizmy -jeśli można tak powiedzieć o produkcji z 2003 roku (westchnijmy sobie: młodzież…). Bardzo uroczo i bardzo po angielsku. Urzeka do reszty.

Artur ratuje Gwiazdkę
287124.1
Jeśli ktoś lubi, polecam animowaną bajkę! Słodko i dowcipnie o św. Mikołaju. Co prawda ja płaczę jak tylko pomyślę o świętach  – a w grudniu skłania mnie do tego nawet żyrafa, ale film wcale nie jest głupi i szczerze wzrusza. Żebym tak się musiała tłumaczyć!
Zdecydowanie najlepszy, żeby pogodzić wszystkie pokolenia przed telewizorem.
*Ostatnio puszczają na HBO. Chwalę się, że mam.

Grinch: świąt nie będzie338690.1
Dla mnie ważniejszy od Kevina. W czasie istnienia jeszcze wypożyczalni video (piękne czasy filmowych bibliotek!) wciskałam rodzicom, jako trzeci TOP do promocji, niezależnie od pory roku. Coś mnie do Grincha zawsze przyciągało, może podobieństwo? Przepraszam, zarzuciłam z niskiej półki. Może jednak znakomity Jim Carrey – mam nadzieję- który daje mistrzowski popis swoich umiejętności aktorskich. Wariackie, ale, jak to święta mają w zwyczaju, trafia do serca. Bo pod kamuflażem Ktosiowa kryje się ładna historia o miłości i osamotnieniu.

Dziennik Bridget Jones
226582.1Może nie jest to kino stricte świąteczne, ale motyw jest i jak najbardziej wpływa na klimat filmu. Kto nie zna, musi zobaczyć! Bo Bridget to już prawie klasyka. Można popatrzeć na nieco pokraczną tu Renee i nadzwyczaj poprawić sobie humor (okrutne, lecz prawdziwe). Niektórzy nazywają film pokrzepieniem samotnych niedowartościowanych 30-latek i są przekonani, że właśnie tak wygląda jedyny możliwy odbiorca. Cóż, albo mama zapomniała mi o czymś powiedzieć albo gadają bzdury.

Ekspres polarny
216295.1Wcale nie dla dzieci, bardziej dla dorosłych, którzy zapomnieli o magii świąt. Cały ogarnięty tajemnicą św. Mikołaja, który przecież zawsze wywołuje śmieszne emocje, nawet jeśli sami kupujemy prezenty. Zatwardziali mogą obejrzeć Ekspres dla zupełnie innej od tej disneyowskiej animacji, nieco już przestarzałej, ale malowniczej i rzetelnej. Z ciekawostek: Tom Hanks wcielił się tu 6 różnych ról -widać go w szczególności w postaci konduktora.
Szczerze mówiąc, jeśli macie inny film do wyboru, to proponuję raczej ten inny. Po głębszej analizie stwierdzam, że obserwacje 10-latki mogą nieco zniekształcić

Holiday
88362.1
Bez żenady przyznaję, że jestem szalonym wyznawcą komedii romantycznych. Gatunek, który nic od nas nie wymaga i wszystko rozumie. Perfect! Holiday przyciągnęło mnie obecnością Jude Lawa, który wówczas (sądzę, że początki gimnazjum) był dla mnie ideałem mężczyzny. To amerykańska bajka o dwóch nieznających się kobietach, które postanawiają zostawić za sobą problemy i na święta zamienić się domami. Czyli próba urzeczywistnienia marzeń sporej części widowni.  Wszystko ładne i miłe oku (chociaż Jude lepiej wygląda w „Jagodowej miłości” -dobrze ukryli już wówczas postępująca łysinę).

Opowieść wigilijna
222612.1
Historii Dickensa nie trzeba rekomendować. Mądra, refleksyjna i jakby nie patrzeć rozgrywa się w samo Boże Narodzenie. Widziałam w kinie w 3D i byłam zachwycona. Polecam HD, bo tutaj obraz musi wejść w oczy. Czytałam wypowiedzi obrażonych, że nie znajdziemy tu świątecznego ciepełka, ale Scrooge to niestety nasze lustro -kiedyś trzeba to sobie uzmysłowić. Niesamowita realizacja + Jim Carrey w roli głównej po raz drugi.

Ja cię kocham, a ty śpisz
273120.1Długo myślałam jakby tu zachęcić. W głowie mam same tanie spoty reklamowe, więc chyba jednak tym razem odpuszczę sobie wesołe rymowanki (wiecie: gdy ci zimno, gdy ci źle, spójrz na Sandrę, ogrzej się chyba jednak nie oddaje profesjonalizmu naszych postów : ( ). Niestety poczucie humoru ciężko poskromić i śmiech jakoś tak sam niepowstrzymanie wybrzmiewa w najbardziej nieoczekiwanych momentach.  Miss Agent robi tutaj wszystko żeby nas rozbawić, rozczulić, zakochać i jest przy tym, jak zwykle, rozbrajająco urocza.
Dla wszystkich. Jednak jeśli jesteś niepoprawną romantyczką, to „Ja cię kocham, a ty śpisz” jest obowiązkowym źródłem inspiracji do twojego słodkiego bytowania.

Boże Narodzenie Herkulesa Poirot
21695_3Jeśli ktoś nie chce już słodzenia, a pierniczki czymśtam mu wychodzą, to może zobaczyć coś mroczniejszego (piękne słowo!). Agatę Christie znają wszyscy, mam nadzieję. Właśnie czytam „Boże Narodzenie…” i jest tak samo dobre jak cała reszta jej kryminałów, dlatego fanom czy nie fanom również film powinien przypaść do gustu. Jest morderstwo, jest intryga, cała masa podejrzanych i oczywiście najwspanialszy Herkules Poirot. Wystarczy wąsik, melonik i laseczka i wszystko będzie grało.

Odlotowe dzieciaki
450281.1Dla mniej ambitnych (jeszcze mniej niż tych zainteresowanych czymkolwiek z tejże listy), czyli tzw. kino familijne. To historia o dzieciakach, które utknęły w dzień Bożego Narodzenia na lotnisku – tragedia! Muszę się przyznać, że, z tego co pamiętam, byłam zachwycona i oglądałam 2 razy. Dla takich jak ja 4 lata temu – świetny. Ale widzicie czapki?? No, to zobaczcie dla tych czapek.

Charlie i fabryka czekolady
91940.1Troszkę jednak nie o świętach, ale dużo tu słodyczy (Johny Depp na przykład), piosenek i śniegu. No i czarów, oczywiście! Poza tym: bardzo hipsterska rodzina mieszkająca w pniu drzewa i banda przerażających dzieciaków. Pewnie, że spłycam, ale zawsze chciałam zjeść czekoladę Willego Wonki. A czekolada jest najważniejsza.

A może Gospoda Świąteczna / Holiday Inn z 1942 roku?

Nic nie trzeba się martwić. To wcale nie za szybko na, jak to ładnie się nazywa, świąteczne szaleństwo (nie, chyba jednak to się tak nie nazywa). Alessandra Ambrosio (modelka) już ubiera choinkę. Pokieruję się reporterskim obiektywizmem i pozostawię informację bez komentarza.
1461130_242305475928244_755518446_nTrzymajcie się ciepło,
Jagna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s