Bell for Christmas!

Przymierzam w H&M piękną sukienkę w kwiatki. Z głośników brzmi jeden z hitów tego sezonu, którego tytułu nie zna nikt za to melodie, wszyscy. Mój szalony taniec do muzyki przerywa brutalnie aksamitny głos kobiety. „Kup wymarzony prezent w H&M. Daj kawałek szczęścia bliskiemu.” Czy coś takiego. Po zakupach (warto zauważyć, że właściwie niczego nie kupiłam) idę na kawę. Neon Coffee Heaven krzyczy: świąteczne smaki! Spróbuj latte piernikowego, pralinowego lub z nutą pomarańczy. Jest grudzień. Święta?

Ale gdzie od razu święta? Jest początek grudnia, pierwszy śnieg nawet nie spadł, a sklepy już huczą mikołajami i ozdobami na choinkę. W naszych czasach to reklama wyznacza termin świąt, a Boże Narodzenie jest naprawdę dobrym biznesem.

IMG_2608

To smutna prawda, która odbiera świętom kawałek magii. Cynicy już rozpoczynają krytykę. Co za kicz, co za profanacja, rodzi się Zbawiciel, a Obi sprzedaje z tej okazji drzewka i kiczowate bombki? Reklama kradnie świętom radość przemieniając je w wielki przemysł zobacz-kup-ciesz się. Jednak wyobraźmy sobie święta bez tego wszystkiego… Bez światełek, bez dźwięku dzwonków w każdej przerwie serialu telewizyjnego, bez Kevina samego w domu. To nadaje kolor, szczególny blask. Owszem, nie można się skupiać na tej całej komercji, trzeba pamiętać o tym szczególnym czasie we własnym domu przy blasku świec, jednak odrobina kiczu nikomu jeszcze nie zaszkodziła.

Ja ulegam temu wszystkiemu i na święta cieszę się jak głupia. Zamykam oczy na aestetyczne banery z przesadnie uśmiechniętymi bałwankami i kwiczę na widok pięknie oświeconego Torunia. Bo Boże Narodzeni to czas, w którym nie myśli się o przeszłości i o tym co czeka nas za chwilkę, po pierwszym stycznia, kiedy ruszą nowe nadzieje i plany. Liczy się ta i tylko ta chwila. Czas spędzony z bliskimi, wspólna biesiada, opowiadanie anegdot, które zna się już na pamięć i śpiewanie kolęd, których wcale na pamięć się często nie zna.

Zaczynam czas świąteczny razem z całym tym światem reklamy. Noszę już czerwone ubrania, które wyjątkowo nie mają nic wspólnego z kolorem uwodzenia, ale kojarzą się z ciepłem, z tą radością towarzyszącą brzmieniu jazzowego Let it snow. W ogóle od 1 grudnia robię rzeczy, których zazwyczaj nie praktykuję…

IMG_2676

Nienawidzę piec. Może nie od razu nienawidzę, ale po prostu mi to nie wychodzi i po efekcie końcowym rzadko kiedy chcę mi się powtarzać eksperyment. A dzisiaj… Tylko poczułam zapach imbiru i już snuję utopijne wizje o pięknie polukrowanych pierniczkach mojej własne roboty. I zrobię je, zobaczycie.

Kupuję. Nie, to nie jest nic dziwnego, że kupuję. Jestem konsumentem idealnym i przy nieograniczonych zasobach pewnie kupowałabym COŚ znacznie częściej. Zaznaczę, że kupuję dla innych. Nie jest to żaden przykry obowiązek, bo trzeba, bo tak wypada, bo tak się robi… Naprawdę chcę sprawić radość moim bliskim. I z racji tego, że nie robię prezentów tak często to chcę, żeby było to coś wyjątkowego, wybranego specjalnie dla tej osoby, symbol pamięci i szczerej sympatii. Dlatego szukam inspiracji w Internecie, w magazynach, w różnych, malutkich sklepikach. I wiedzcie, że sprawia mi to nieludzką, wręcz, przyjemność.IMG_2682

Czytam kryminały. Nie przepadam za nimi tak właściwie i na co dzień, ale kiedy temperatura spada poniżej zera mam ochotę na Sherlocka, Christie, na kakao i taki o to właśnie wieczór. Spróbujcie! W połączeniu z pruszącym śniegiem uzupełnia magazyn endorfin.

Wykorzystuje zasoby Internetu i zapominam o własnych, wygórowanych wymaganiach, co do kultury. Czyli po prostu, beztrosko kąpię się w kiczu słuchając świątecznej muzyki, grając kolędy (uwaga, uczę się Lulajże Jezuniu na akordeonie, brzmi kosmicznie!), oglądając filmy typu Listy do M i wracam do ulubionej Opowieści Wigilijnej Dickensa (tu już klasyka, klasa i powrót do dobrej literatury)

IMG_2693

I wiele innych takich małych, przyjemnych głupotek. Wiem, że post w klimatach xmas powinien pojawić się bliżej 20-stego, albo nawet 24-tego, ale mamy wiele pomysłów na świąteczne posty, więc tym o to wcześniakiem chcę rozpocząć CHRISTMASOWY CYKL. Tak, święta w Lidlu, święta w H&M, to święta w Wheremagu też!

Pisała dla Was Julia Smoleń, śpiewa dla Was Buble. I zjedzcie sobie piernika.IMG_2700

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Bell for Christmas!

  1. Owszem ten cały kicz, szał zakupów, wszechobecne Mikołaje i choinki mają swój urok (a dekoracje toruńskiej starówki to już wogóle wygrywają wszystko <3). I faktycznie nie ma w tym nic złego, do momentu jednak, gdy święta zaczynają być pogonią za coraz to wymyślniejszymi prezentami i okazjami. Przykre, że coraz to więcej ludzi zapomina, co tak właściwie hucznie świętuje. Paradoks: ludzie coraz chętniej odchodzą od religii, ale Boże Narodzenie oczywiście obchodzą dalej, zero konsekwencji. I logiki.
    A przy okazji: Uwielbiam Was czytać drogie Panie! :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s