W jak WHEREMAG

Witajcie!

Uwielbiamy tworzyć listy. Przed wyjazdem spisujemy wszystko czego będziemy potrzebować, tworzymy listy pomysłów, inspiracji, ulubionych blogów, muzyki… Największym hitem jest oczywiście lista prezentów świątecznych! Tu można się bawić, ozdabiać kartkę kiczowatymi mikołajkami, choinkami lub bardziej z klasą- reniferami w stylu vintage (żeby nawet renifery miały jakiś styl…). Święta tuż, tuż, my już śpiewamy Let it snow i wyciągamy bombki, ale dzisiaj jednak nie o świętach będzie mowa (naczytacie się od grudnia…). Zostańmy w temacie LIST. Z racji tego, że blog jest świeży, pewnie nie znacie nas dobrze. Postanowiłyśmy zrobić naszą, bardzo prywatną listę składającą się z wszystkiego co w naszym życiu odgrywa bardzo ważną rolę. Nasze pasje, marzenia, fobie i obsesje. MY w 24 literkach. Enjoy! 🙂

jjj

A jak ARTYŚCI Ci prawdziwi, którzy żyją dla sztuki. Jak wyrwani ze świata baśni i przypadkowo wciśnięci w kartki rzeczywistości. Otoczeni aurą niesamowitości, która przemienia ich w jakby wytwory fantazji. Niezależni, wierni sobie i wyznawanym wartościom. Czy tak wygląda nasz autorytet? Chyba niestety to jedynie patchwork ideałów, rzadko prawda. Jednak wierzymy zapiski przeszłości i wciąż podziwiamy.

B jak BRODA Taka nasza mała słabostka. Zwyczajnie ubóstwiamy męski zarost. Oczywiście mamy swój kanon. To nie może być byle jakie udaję, że jestem mężczyzną. To musi być udaję, że jestem mężczyzną z prawdziwego zdarzenia! Taki, np. Tony Stone (T jak…) opanował tę sztukę do perfekcji. Był też Maximiliano Patane, ale zagubił się biedaczyna i już tak głośno nie wzdychamy.

B jak BUNT Kiedyś kojarzony przede wszystkim z pierwszym, nieśmiałym sprzeciwie rodzicom. NIE, nie założę tej bluzki, NIE, nie zjem groszku z marchewką, TAK, dostałam ocenę niedostateczną. Kiedyś. Teraz, sprowokowane przez bitników i ich walki z rzeczywistością, zainspirowane, także staramy się walczyć. I tak jak kiedyś mówiłyśmy NIE na jedzenie w przedszkolu, tak dziś powtarzamy. Na fałsz,  na kłamstwa, na brak wrażliwości, na głupotę, na ślepotę. Utopijnie marzę o rozległej krainie, gdzie wszyscy akceptowaliby swoją inność, tak bardzo potrzebną światu. You may say I’m a dreamer, but I’m not the ONLY one. Dobrze, że jesteś, DŻAG.

C jak CIUCHY Było wzniośle, o ideach i marzeniach, czas na słabości! Jedną z przyjemnie płytkich rzeczy które uwielbiamy są ciuchy. Ciuchy wszelkiego pochodzenia i faktury. Sukienki, spódniczki, kamizelki, Top shop, Marc Jacobs, im bardziej nieosiągalne tym bardziej ukochane. Niepokojąco często śni mi się, że jestem w centrum handlowym, a wszystko co mnie otacza jest za darmo. Podobno śnimy nasze największe marzenia. Cóż… Jak widać, szafiarskie namiętności są we mnie do dziś.

D jak DROGA Droga to życie” powiedział Kerouac i to właśnie on zasiał w nas prawdziwy zew tułacza. Jednak metaforyczny sens nam nie wystarcza. My chcemy jak on BYĆ w drodze. A wszystko przez książkę. Cierpiałyśmy katusze siedząc w szkole jak w więzieniu kiedy Sal i Dean przemierzali Amerykę po prostu, dla funu. Ale my też tak zrobimy, zobaczycie.

E jak ENDORFINY Rozumiane jako drobinki szczęścia (human). Nie zawsze z nami, jednak znamy na nie parę sposobów. Kiedy któraś wygląda jak mops, musi szczerzyć się jak pies reklamy sztucznych szczęk przez 30 sekund i już jest odrobinę weselsza. W zamierzchłych czasach szkoły muzycznej praktykowałyśmy metodę szczęśliwej piosenki (tytuł nadany na potrzeby posta) -zawsze działała.

F jak FILM Do tego podchodzimy coraz bardziej profesjonalnie. Wpatrujemy się z takim natężeniem w każdy szczegół, że już musimy nosić okulary. Na razie wygórowanych wniosków nie wysnuwamy, ale uczymy się, uczymy. Jednak życiowo jest to najlepsza (zaraz obok książki oczywiście) odskocznia od smętów życia. Zdecydowanie KOCHAM komedie romantyczne, oglądam je po 10 razy i ciągle wzruszam się w tych samych momentach. Julia już nie zasypia w pierwszej połowie, więc film uświęca niemal każdą nockę. Co istotne – bardzo traci na wartości w obliczu pustej lodówki.

F jak FOTOGRAFIA Dzisiaj każdy ma lustrzankę i każdy może sobie zrobić słodką profilówkę na Facebooka, która jakością będzie dorównywać sesjom zdjęciowym największych guru. Jednak dla mnie fotografia to coś więcej. To zamknięcie migawką kawałka rzeczywistości, zatrzymania chwili, kradzież sekundy, by przemienić ją w coś rodzaju wieczności. Nie twierdzę, że właśnie tak dobre są moje zdjęcia, absolutnie, ale sama czynność robienia zdjęć bardzo mnie uspokaja. Moje autorytety- Tim Walker, Annie Leibovitz, Steve McCurry (i inni fotograficy reportażowi)

G jak GAZETA M jak magazyny, d jak dziennikarstwo, s jak słowo, i można tak dalej bawić się w wymyślanie wszystkiego co kojarzy mi się z pisaniem. Gazeta stanowi element naszej codzienności. Jest szeleszczącym zbiorem inspiracji, ciekawych, tekstów, zdjęć, które namiętnie wycinamy. Jest także miłym pomysłem na spędzenie wspólnego czasu. Plotki nad Elle i kawą to świetny pomysł na każdą sobotę!

H jak HIPSTER Czyli nieustanny dylemat czy to fajne czy niefajne. Bardzo problemowe pojęcie. Niby kochamy się w brodatych dobrze ubranych mężczyznach (patrz b jak broda), ale jednak dostrzegamy ich niemęską obsesję wyglądu. Jakakolwiek dziewczyna powszechnie uznana za hipstera to wg nas promotorka trendów z najwyższej półki. Uwielbiamy na nich patrzeć, uwielbiamy się z nich śmiać. Wojna ideałów. Ale kawą ze Starbucksa zawsze się lansimy, no już trudno. 

I jak INSTAGRAM- Nie będę wyjaśniać idei portalu, który wszyscy znają, ale muszę przyznać, że stanowi on ostatnio nasze małe uzależnienie. Większości z Was Instagram kojarzy się pewnie ze zdjęciami głupiutkich dziewcząt, które przedstawiają swoje piękne brzuchy i piękne twarze. Nie, nie… Chodzi mi o profile blogerek, modelek i innych ludzi mody (także artystów). To właśnie te zdjęcia tak namiętnie oglądamy.

I jak IRONIA To nasza deska ratunku przed niesprawiedliwością i głupotą świata. Bo co zrobić, kiedy jest już naprawdę źle? Kiedy coś faktycznie się sypie i nie ma już szansy na żadną naprawę zniszczonego? Czasami trzeba po prostu zrobić sobie karykaturę sytuacji i pośmiać się z przyjaciółką. Z odrobiną cynizmu, goryczy, ale jednak, śmiech to śmiech. Jest lekki.

J jak JEDZENIE My jemy nawet gdy nic nie mamy w ustach. Najpopularniejsze pytanie z naszego repertuaru to: Co byś teraz zjadła? A do tego ciągła obsesja kalorii. Fanki czekolady chadzają teraz na wegetariańskie żarcie i już powoli szykują się na pieczeń z soczewicy! Jednak rok diet już za nami. Od 1 grudnia nie jemy słodyczy, dlatego już jak głupie cieszymy się na ostatnie sobotnie lody ciasteczkowe.

K jak KAWA Napój bogów. To wystarczy.

K jak KSIĄŻKI Jak uciec od szarości świata? Jak odpocząć od Internetu? Od szału mediów? Czytać! Uwielbiamy książki. A nawet więcej, czytanie stało się naszą małą manią, a temat literatury na stałe wszedł w kanon naszych codziennych rozmów. Dlatego, książka w autobusie i tramwaju, książka w łóżku i na lekcji, czyli zawsze i wszędzie. „Co teraz czytasz?” obok Co byś teraz zjadła? jest jednym z kontrolnych pytań zadawanych co jakiś czas. Wśród ulubieńców Wilde, Kerouac, Fitzgerald.

L jak LIVECREATEHAVEFUN  Jako czynnie zaangażowane w modowo- dziennikarskie życie (czytanie blogów i portali o modzie to już nie byle co!) gimnazjalistki, przyjaciółki i jednocześnie wielkie fascynatki lookbook’a postanowiłyśmy założyć WŁASNĄ stronę. Pamiętam jak siedziałyśmy w kawiarni i pełne inspiracji zarzucałyśmy się pomysłami, czy marnymi, czy rewolucyjnymi, oceniać nie będę, jednak z pewnością byłyśmy pełne zapału. W otoczce pięknych dziewcząt z naszych blogowych guru same snułyśmy marzenia o wielkiej sławie i uczestnictwie w pokazach mody. I tak, kilka tygodni później, siedząc w mieszkaniu mojej babci (Patrz U jak ULA) nieśmiało dodałyśmy pierwszego posta głowiąc się nad każdą literką i zdjęciem (w efekcie dodałyśmy jedno, a literek było nie wiele) Jaka to była euforia! Przy każdym wejściu kwiczałyśmy ze szczęścia, że ktoś w ogóle chce nas czytać, a na myśl o przyszłych postach w skupieniu przygotowywałyśmy stylizacje. Może ten cały angaż wydaje się trochę śmieszny, ale ja wspominam to wspaniale. Zaczął się kolorowy czas postów szafiarskich, rekomendacji toruńskich miejsc i artykułów o modzie. I tak to trwało aż zauważyłyśmy zmiany w sobie, które nie pasowały już do zamysłu livecreate. Chcemy być autentyczne, dlatego nie ma co robić czegoś na siłę. Tak znalazłyśmy się tutaj!

M jak MUZYKA Na myśl przychodzi mi dialog z filmu Całkiem zabawna historia, -„Do you like music?” -„Do you like breathing?” Muzyka jest dla nas czymś naturalnym, czymś tak oczywistym, że nawet nie zauważamy jej natrętnej obecności. Czasami potrzebuję ciszy, braku jakiegokolwiek dźwięku, ale wiem, że bez gry na instrumencie, bez kojących piosenek i energii jazzu, nie istniałabym. Szczerze, bez żadnego zgrywania, bardzo publicznie wyznaję, że kocham(y) muzykę.

M jak MARZENIA Nawet jeśli wszystko się wali one są. Gdziekolwiek się jest, cokolwiek się robi, można uciec do magicznej krainy wyobraźni i namalować sobie przyszłość. Jeszcze fajniej jest pomarzyć wspólnie. Wtedy każdy najbardziej niedorzeczny pomysł staje się celem i napędza do działania. Marzenia są piękne, są sensem życia.

N jak NIEZALEŻNOŚĆ Kiedyś łatwo mi przychodziło kopiowanie wszystkiego i wszystkich, lubiłam wtopić się w tłum, było mi w nim wygodnie. Nie wiem, kiedy moje życie uległo takiej dużej zmianie, ale teraz, czuję, że lubię podkreślać własną odrębność, pogląd na świat, swój wygląd. To także cecha, którą bardzo cenię u innych. Podziwiam ludzi, którzy idą swoją, wyznaczoną drogą, nie bacząc na modne style życia, czy postawy, które prezentują wszyscy inni.

O jak OKULARY W podstawówce spadła na nas klątwa zwana wadą wzroku i szybko stała się naszą najgorszą zmorą. Nie było przebacz, żadna z nas nie widziała dobrze z tablicy, więc trzeba było rozpocząć szereg przerażających działań. Wizyta u okulisty, usłyszenie WYROKU, wybranie oprawek, prezentacja „nowej siebie” w szkole. Sprytnie wypracowałyśmy sobie sposób noszenia okularów. Na lekcjach sumiennie przepisywałyśmy z tablicy przy pomocy nowych szkieł, za to na przerwie, w domu, czy we wszystkich innych miejscach, które odwiedzają 10- latki (jakie to właściwie miejsca?), okulary odpoczywały w futerale. A wzrok był coraz gorszy, wizyty u okulisty coraz bardziej stresujące, sytuacje bardziej kompromitujące (znajomy po drugiej stornie ulicy wydaje się być obcym szaleńcem, który do ciebie macha, mówienie -dzień dobry młodszym koleżankom, myląc je z ich rodzicami, czy inne takie, głupoty.) Powiedziałyśmy ślepocie DOŚĆ i wybrałyśmy się do okulisty po raz enty. Nie, nie po nowe okulary. Rozpoczął się dla nas nowy rozdział pod tytułem- SOCZEWKI. Świat wygląda pięknie, znajomi nie muszą się dziwić dlaczego nie odpowiadamy im cześć, a problem okularów zniknął.

P jak PODRÓŻ To dla mnie jedna z ważniejszych rzeczy w moim życiu. Moich podróży nie było wiele i nie imponują one odległościami, jednak z każdego wyjazdu wracam mądrzejsza, wzbogacona i, przede wszystkim, pełna pozytywnej energii. Mam tysiące pomysłów na wyprawy i chcę czerpać ze świata jak najwięcej. Najlepiej zobaczyć ten cały świat. Może to zdanie pełne patosu, ale będzie szczere. Podróże są sensem mojego życia.

P jak PRZYJAŹŃ Czyli najpiękniejsza forma miłości. Sztuka przyjaźni to sztuka dawania. Łatwa dla tych, których zaskakuje, dopada niby znienacka. Jest warta walki na życie i śmierć, bo przyjaciel to najcenniejsza rzecz jaką człowiek może posiadać. Dla nas to każda minuta spędzona razem. Świadomość, że jest ten ktoś zawsze przy nas będzie, nawet jeśli nie do końca wszystko rozumie. Wiemy co druga odpowie, wiemy z czego się zaśmieje, ale mimo to wciąż jesteśmy ciekawe, wciąż absurdalnie zaskoczone. Może nie zjadłyśmy jeszcze razem beczki soli. I pewnie to dopiero początek naszej historii, ale jaki on piękny i jaki prawdziwy.

R jak ROZMOWY Jesteśmy wielkimi fankami telefonów stacjonarnych. Pokochałyśmy je już jako siedmiolatki opowiadając sobie przez godzinę, co właśnie robimy (a były to czynności niezwykle ambitne, jak spadanie z krzesła i takie tam). Teraz czasami sobie milczymy do słuchawki i wiemy, że ta druga osoba cały czas nas słucha. To już inny wymiar.
Rozmowy zajmują chyba 70% naszego życia.  A są najlepsze gdy ciągną się nieprzerwanie przez całą noc. Zachrypniętym głosem, suchymi ustami. O wszystkim i o niczym.

S jak SZTUKA Ta prowokacyjna i ta minimalistyczna, poezja, wernisaże, sztuka miłości i wybaczania, literatura i muzyka, inspirujące rozmowy o CZYMŚ, kolor, katalizator, tajemnica… To pierwsze, luźne skojarzenia na to wielkie słowo, jakim jest słowo na s (sztuka, sztuka oczywiście!). Wiem, że stanowi dużą część naszych rozmów i jest przyczynkiem częstych, burzliwych dyskusji. Nadaje życiu szczególnej barwy i uwielbiam ją.

T jak TUMBLR Nadawałby się na miano Króla Wolnego Czasu. To może nie świadczy zbyt dobrze o naszym intelekcie, ale potrafimy spędzić pół dnia oglądając idealnych ludzi na setkach tysięcy takich samych zdjęć. Inspiruje, odpręża i nie wymaga żadnego wysiłku zarówno psychicznego jak i fizycznego (chyba że ktoś ma wszystkie złamane palce, to już gorzej). Jeżeli ktoś szuka uzależnień to wysyłamy na tumblr.com.

T jak TONY STONE Musicie wiedzieć, że Tony to mężczyzna mojego życia. A na dodatek, mężczyzna ideał. Nigdy nie znudził, nigdy mnie nie zostawił (pewnie dlatego, że wciąż się nie poznaliśmy…), ani ja nie zostawiłam jego. Jest sobie moim pięknym, ulubionym bloggerem i jednocześnie inspiracją życiową, a także niezrozumiałą, odwieczną już, fascynacją. Choć Jagna uważa, że ma za chude nogi to podziela moje uwielbienie.

U jak (babcia) ULA   Czujemy i myślimy jak siostry, a żadne pokrewieństwo nas nie łączy, dlatego postanowiłam, że babcia Julii będzie wspólna. Nie była to decyzja całkiem bezpodstawna. Babcia Ula już w podstawówce została obdarzona zaszczytnym tytułem Babci Klasowej. Teraz, kiedy już nie ma na głowie 26 dzieciaków, stwierdziłam, że jednak dodatkowa wnuczka nie przysporzy wielu kłopotów. Jest z nami i zawsze będzie. A jej mieszkanko to najlepsza na świecie baza nockowa!

W jak WOLNOŚĆ  Wolność jest mi potrzebna do życia, jak powietrze, jedzenie i inne, priorytetowe. Jest na pierwszym miejscu moich potrzeb i zawsze ją gonię. Rozwiane włosy, promienie słońce na ramionach, życie chwilą, to dla mnie odbicie wolności. Bez niej, otoczona jakimiś konwenansami, ograniczeniami, oceną, nie czuję się sobą.

W jak  jak WŁOSY Problem każdego? Niby najprostsza i najmniej ryzykowna zmiana wizerunku, a potrafię przez nie płakać miesiącami. Cóż, byłam w wyjątkowej sytuacji, bo jednak zaryzykowałam i oddałam się w ręce fryzjerki. Yyy, chyba grzywka. Ja nie wiem, to już pani… I tak na kilka miesięcy stałam się niezbyt urodziwą sześciolatką. Taka przygoda! Nigdy więcej.

X  jak XMAS Dla nas temat aktualny od początku listopada. Kochamy christmasowy (taka tu gierka polonistyczna) kicz. Biegamy zachwycone pomiędzy uginającymi się od szalonych reniferów regałami Home&You. Matematykę przeznaczamy na pisanie listów do św. Mikołaja (wszelakie listy bliskie naszemu sercu). Kupujemy stosy grudniowych wydań czasopism i najchętniej wszystko udekorowałybyśmy świątecznymi światełkami.

Y jak YETI Chciałybyśmy spotkać yeti.

Z jak ZEZOWATE SZCZĘŚCIE Meta każdego spotkania z zamiarem choćby minimalnej porcji clubingu. Nie nadajemy się. Wolimy posiedzieć na ciężkich drewnianych ławach i popijając wino wygłaszać najbardziej poplątane autorskie metafory w akompaniamencie leniwego jazzu. Może zalatuje hipsterskim lansem, ale by cofnąć się na moment w czasie i pośmiać jak beatnik , warto.

J&J

P.S. Wybaczcie dublowanie literek, nie jesteśmy najlepsze w eliminowaniu.

Advertisements

3 thoughts on “W jak WHEREMAG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s